Świadectwa dla zboru VII

24/121

We wszystkich krajach

Pan wzywa nas byśmy powstali do wypełnienia naszych obowiązków. Bóg dał każdemu człowiekowi pracę. Każdy może żyć życiem użytecznym. Nauczmy się wszystkiego czego możemy a wówczas będziemy błogosławieństwem dla innych przez dzielenie się znajomością prawdy. Niech każdy działa zgodnie ze swymi osobistymi zdolnościami, chętnie pomagając dźwigać brzemiona. S7 58.3

Wszędzie jest praca jaką trzeba wykonać dla wszystkich klas społecznych. Mamy zbliżyć się do biednych i zdeprawowanych tych, którzy upadli przez niepohamowanie. A w tym samym czasie nie zapominajmy o wyższych klasach — prawnikach, ministrach, senatorach i sędziach, z których wielu jest niewolnikami nieokiełznanych nawyków. Nie zaniechajmy żadnego wysiłku by pokazać im że ich dusze są warte zbawienia, że życie wieczne jest warte tego by do niego dążyć. Tym na wysokich pozycjach mamy przedstawić zobowiązanie zupełnej abstynencji prosząc ich aby pieniądze jakie zwykli wydawać na szkodliwe folgowanie alkoholowi i tytoniowi wydane były na założenie instytucji gdzie można by przygotowywać dzieci i młodzież do zajęcia pożytecznych stanowisk w świecie. S7 58.4

Zaświeciło na nas potężne światło ale jak niewiele z tego światła odbijamy ku światu! Aniołowie niebiańscy czekają na istoty ludzkie by współpracować z nimi w praktycznym wypełnianiu zasad prawdy. S7 59.1

To przez nasze sanatoria i pokrewne instytucje ma być wykonane wiele z tego dzieła. Instytucje te będą pomnikami Bożymi gdzie Jego uzdrawiająca moc może dosięgnąć wszystkie klasy — wysokich i niskich, bogatych i biednych. Każdy grosz zainwestowany w imię Chrystusa przyniesie błogosławieństwo zarówno dla ofiarodawcy jak i dla cierpiącej ludzkości. S7 59.2

Medyczna służba misyjna jest prawą ręką ewangelii. Jest potrzebna dla rozwoju sprawy Bożej. Mężczyźni i niewiasty przez nią dostrzegą ważność właściwych zwyczajów w życiu i tak poznają zbawiającą moc prawdy. Do każdego miasta mają wejść pracownicy przeszkoleni do prowadzenia medycznej służby misyjnej. Jako prawa ręka trójanielskiego poselstwa Boże metody postępowania z chorobami otworzą drzwi dla obecnej prawdy. Literatura zdrowotna musi być rozprowadzona w wielu krajach. Nasi lekarze w Europie i w innych krajach powinni powstać i wyszukać na miejscu ludzi, którzy poprowadziliby dzieło zdrowia, którzy dotarliby z najbardziej podstawowymi instrukcjami do innych ludzi, tam gdzie oni są. S7 59.3

Pan dał naszym sanatoriom, których dzieło już jest ustalone, możliwość współpracy z Nim przy wspieraniu nowo założonych zakładów. Każda nowa instytucja ma być uważana za pomoc w wielkim dziele ogłaszania trójanielskiego poselstwa. Bóg dał naszym sanatoriom możliwość zapoczątkowania dzieła, które będzie niczym kamień pełen życia, który potężnieje toczony niewidzialną ręką. Niechaj ten cudowny kamień zostanie wprawiony w ruch. S7 59.4

Pan pouczył mnie bym ostrzegła tych, którzy w przyszłości będą zakładali sanatoria na nowych terenach, aby rozpoczęli swą pracę w uniżeniu poświęcając swe zdolności Jego służbie. Wznoszone budynki nie powinny być duże ani kosztowne. Małe lokalne sanatoria mają być wznoszone przy naszych szkołach. W takich sanatoriach mają się zbierać młodzi, uzdolnieni i poświęceni mężczyźni i niewiasty — ci, którzy będą prowadzili się w miłości i bojaźni Bożej, którzy są przygotowani do ukończenia wyższych studiów, nie będą czuli że wiedzą już wszystko co wiedzieć potrzebują ale będą pilnie studiowali i dokładnie praktykowali lekcje udzielone im przez Chrystusa. Sprawiedliwość Chrystusa pójdzie przed nimi a chwała Boża będzie ich tylną strażą. S7 59.5

Otrzymałam światło że w wielu miejscach byłoby właściwym połączyć restauracje z izbami zdrowia. Mogą one ze sobą współpracować w propagowaniu zasad zdrowia. W związku z tym właściwe byłoby mieć miejsca, które służyłyby jako pokoje dla chorych. Takie instytucje służyłyby jako pomoc dla sanatoriów usytuowanych na wsi i byłoby lepiej gdyby były prowadzone w wynajętych domach. Nie możemy wznosić w miastach wielkich budynków, w których opiekowalibyśmy się chorymi, ponieważ Bóg wskazał, że lepiej dbać o chorych poza miastami. W wielu miejscach potrzeba będzie rozpocząć pracę sanatoryjną w miastach. Ale jeśli to jest możliwe, praca ta powinna być przeniesiona na wieś tak szybko jak tylko można będzie zapewnić odpowiednią lokalizację. S7 60.1

Udzielono mi światła, że zamiast poświęcać naszą energię na wznoszenie kilku kolosalnych instytucji medycznych, powinniśmy założyć wiele małych. Jest prawie niemożliwe znaleźć kogoś z talentem do zarządzania wielkim sanatorium tak, jak powinno być ono zarządzane. Nie wszyscy pracownicy są kontrolowani przez Ducha Bożego bowiem wszędzie wdziera się duch świata. S7 60.2

Siła i radość w uszczęśliwianiu ludzkości nie spoczywa w drogich budynkach. Musimy pamiętać, jak wielu cierpi, potrzebując pożywienia i odzieży. Przy wznoszeniu budowli nie powinniśmy ulegać wpływowi pragnienia dobrego wyglądu. Powinniśmy wykonywać naszą powinność i pozostawić wyniki Bogu, który jedynie może dać sukces. Niech wszelkie dodatkowe środki jakie możemy posiadać zostaną zużyte na dostarczenie odpowiednich udogodnień do przywrócenia zdrowia. Niech wszystkie nasze sanatoria będą wznoszone dla zdrowia i szczęścia, niech będą ulokowane tak by pacjenci otrzymywali błogosławieństwo światła słonecznego. Niech będą tak urządzone aby nie trzeba było czynić żadnych niepotrzebnych kroków. S7 60.3

W tym dziele lepiej jest robić małe początki w wielu miejscach i pozwolić Bożej opatrzności wskazywać jak szybko powinny rozwijać się zakłady. Małe zakłady urosną w wielkie instytucje. Rozdzieli się tam obowiązki i w ten sposób pracownicy będą zdobywali stopniowo coraz większą umysłową i duchową moc. Założenie tych instytucji zaowocuje wielkim dobrem jeśli wszystko co z nimi związane usunie samolubne ambicje i utrzyma wszystko tak aby nie stracono z oczu chwały Bożej. Wielu z naszych ludzi powinno pracować na nowych terenach ale niech nikt nie szuka rozgłosu. Umysły pracowników muszą być uświęcone. S7 61.1

W całym naszym dziele pamiętajmy że sam Jezus, który nakarmił tłumy pięcioma bochenkami i dwoma małymi rybkami, jest w stanie dać nam dziś owoce naszej pracy. Ten, który mówił do rybaków z Galilei: “Zarzućcie swoje sieci dla połowu”, ten, kiedy byli posłuszni napełnił ich sieci aż się niemal rwały, pragnie by Jego lud dostrzegł w tym zapewnienie o tym co pragnie On uczynić dla nich dziś. Ten sam Bóg, który dał dzieciom Izraela mannę na pustyni, ciągle żyje i króluje. On poprowadzi swój lud i obdarzy wprawą i zrozumieniem w pracy, do której ten lud wezwał. W odpowiedzi na żarliwą modlitwę da On mądrość tym, którzy pragną pełnić swe obowiązki sumiennie i inteligentnie. Pod Jego błogosławieństwem dzieło, z którym są związani, urośnie do ogromnych rozmiarów. Wielu nauczy się być wiernymi nosicielami brzemion a sukces będzie towarzyszył ich wysiłkom. S7 61.2