Działalność apostołów

34/59

Rozdział 33 — Praca w trudnych okolicznościach

Choć Paweł przedstawiał nawróconym wyraźne nauki Pisma Świętego dotyczące systemu wspierania dzieła Bożego i choć uważał, że jako kaznodzieja ewangelii ma “prawo nie pracować” (1 Koryntian 9,6) na swoje utrzymanie, to jednak w pewnych okresach swojej służby w dużych ośrodkach cywilizacji imał się rzemiosła, by zdobyć środki do życia. DA 190.1

Wśród Żydów praca fizyczna nie uchodziła za coś niestosownego czy poniżającego. Przez Mojżesza Hebrajczycy zostali pouczeni, by uczyli dzieci pracowitości, a zaniedbanie nauczania młodzieży użytecznej fizycznej pracy uważano za grzeszne. Nawet jeśli młody człowiek był przygotowywany do świętego urzędu, wiedzę o praktycznym życiu wpajano mu jako niezbędną. Każdy młodzieniec — z bogatego czy biednego domu — musiał nauczyć się jakiegoś zawodu. Rodzice, którzy zaniedbywali nauczanie dzieci w tej kwestii, byli uważani za odstępców od nauki Pana. Zgodnie z tym zwyczajem Paweł został w młodości nauczony szycia namiotów. DA 190.2

Zanim stał się uczniem Chrystusa, Paweł zajmował wysoką pozycję w społeczeństwie i nie musiał pracować fizycznie na swoje utrzymanie. Jednak później, kiedy wszystkie posiadane środki przeznaczył na dzieło Chrystusowe, czasami musiał wykonywać swój wyuczony zawód, by zarobić na życie. Czynił tak zwłaszcza tam, gdzie jego intencje mogły zostać niewłaściwie zrozumiane. DA 190.3

Czytamy, że głosząc Słowo w Tesalonice, Paweł po raz pierwszy postanowił pracować własnymi rękami na utrzymanie. Pisząc później do wierzących w tym mieście, przypomniał im: “Wszak pamiętacie, bracia, trud nasz i mozół; pracując nocą i dniem, aby dla nikogo z was nie być ciężarem, głosiliśmy wam ewangelię Bożą”. 1 Tesaloniczan 2,9. W swoim drugim liście do zboru oświadczył, że przebywając u nich, on i jego współpracownik “u nikogo nie jedli darmo chleba”. Pracowali dniem i nocą, “żeby dla nikogo z was nie być ciężarem; nie dlatego, jakobyśmy po temu prawa nie mieli, ale dlatego, że wam siebie samych daliśmy za przykład do naśladowania”. 2 Tesaloniczan 3,8-9. DA 190.4

W Tesalonice Paweł spotkał się z ludźmi, którzy głosili, że należy zaniechać pracy. To o nich pisał później: “Niektórzy pomiędzy wami postępują nieporządnie: nic nie robią, a zajmują się tylko niepotrzebnymi rzeczami. Tym też nakazujemy i napominamy ich przez Pana Jezusa Chrystusa, aby w cichości pracowali i własny chleb jedli”. Wiersz 11-12. Pracując w Tesalonice, Paweł starał się dać takim ludziom dobry przykład. “Bo gdy byliśmy u was, nakazaliśmy wam: Kto nie chce pracować, niechaj też nie je”. Wiersz 10. DA 191.1

We wszystkich czasach szatan usiłował udaremnić starania sług Bożych, wprowadzając do Kościoła ducha fanatyzmu. Tak było w czasach Pawła i tak było w późniejszych wiekach, w czasach reformacji. Wiklif, Luter i wielu innych, którzy nieśli światu błogosławieństwo, borykali się z podstępami szatana, który starał się doprowadzać do fanatycznych postaw ludzi nadgorliwych, nieuświęconych, o niezrównoważonym umyśle. Ci zbłąkani ludzie uczyli, że osiągnięcie prawdziwej świętości wynosi umysł ponad ziemskie myśli i sprawia, że człowiek przestaje zajmować się pracą. Inni, opierając swoje skrajne poglądy na błędnym zrozumieniu pewnych tekstów Pisma Świętego, nauczali, że praca jest grzechem, a chrześcijanie nie powinni w ogóle zajmować się doczesnym bytem swoim i swoich bliskich, ale poświęcić się wyłącznie sprawom duchowym. Nauczanie i przykład apostoła Pawła są naganą dla takich skrajnych poglądów. DA 191.2

W kwestii utrzymania Paweł nie był zdany na własną pracę podczas pobytu w Tesalonice. Nawiązując później do swoich doświadczeń w tym mieście, przesłał wierzącym w Filippi podziękowania za dary, jakie od nich wtedy otrzymał: “Już do Tesaloniki i raz, i drugi przysłaliście dla mnie zapomogę”. Filipian 4,16. Mimo że otrzymał te środki, świadomie dawał Tesaloniczanom przykład pilności w pracy, aby nikt nie mógł mu zarzucić chciwości i aby osobom o fanatycznych poglądach na temat pracy fizycznej dać praktyczną naganę. DA 191.3

Kiedy Paweł po raz pierwszy przybył do Koryntu, znalazł się wśród ludzi podejrzliwie odnoszących się do intencji postępowania przybyszów. Grecy z wybrzeża byli wytrawnymi handlarzami. Od dawna zaprawieni w prowadzeniu interesów zaczęli nawet pobożność utożsamiać z zyskiem, a ich celem stało się zarabianie pieniędzy wszelkimi metodami — uczciwymi i nieuczciwymi. Paweł znał ich usposobienie i nie dał im pretekstu do twierdzenia, że głosi ewangelię, aby się wzbogacić. Miał prawo domagać się wsparcia od słuchaczy ewangelii w Koryncie, ale był gotów z tego prawa zrezygnować, aby nie szkodzić swojej kaznodziejskiej użyteczności i skuteczności przez wzbudzanie podejrzenia, że głosi ewangelię dla zysku. Starał się usunąć wszelkie powody nieporozumień, aby głoszone przez niego poselstwo nie traciło mocy. DA 191.4

Wkrótce po przybyciu do Koryntu Paweł spotkał “pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który świeżo przybył z Italii, i (...) Pryscyllę, żonę jego”. Dzieje Apostolskie 18,2. Uprawiali oni “to samo rzemiosło”, jakie znał Paweł. DA 191.5

Wygnani na mocy dekretu cesarza Klaudiusza, który nakazał wszystkim Żydom opuścić Rzym, Akwila i Pryscylla przybyli do Koryntu, gdzie jako wytwórcy namiotów założyli warsztat. Gdy Paweł dowiedział się, że to ludzie bogobojni i unikający złych wpływów otoczenia, “zamieszkał u nich i pracowali razem (...). A w każdy sabat rozprawiał w synagodze i starał się przekonać zarówno Żydów, jak i Greków”. Wiersz 3-4. DA 192.1

Później Sylas i Tymoteusz przyłączyli się do Pawła w Koryncie. Ci bracia przynieśli ze sobą fundusze na wsparcie dzieła ewangelii przekazane przez zbory z Macedonii. DA 192.2

W swoim drugim liście do wierzących w Koryncie, napisanym gdy tamtejszy zbór założony przez Pawła już znacząco się umocnił, apostoł wspomniał swoje postępowanie względem nich, pytając: “Czy popełniłem grzech, poniżając siebie samego, abyście wy byli wywyższeni, że za darmo zwiastowałem wam ewangelię? Inne zbory złupiłem, przyjmując pomoc pieniężną, by móc wam służyć, a w czasie pobytu u was, cierpiąc niedostatek, nikomu nie byłem ciężarem; gdyż braki moje pokryli bracia, którzy przybyli z Macedonii; pilnowałem się i będę się pilnował, by w niczym nie być wam ciężarem. Jak prawda Chrystusowa jest we mnie, tak tej chluby nikt mi nie odbierze w granicach Achai”. 2 Koryntian 11,7-10. DA 192.3

Pracując w warsztacie Paweł nie zaniedbywał jednocześnie głoszenia ewangelii. O swojej pracy napisał: “Znamiona potwierdzające godność apostoła wystąpiły wśród was we wszelakiej cierpliwości, w znakach, cudach i przejawach mocy”. I dodał: “W czym bowiem gorsze jest położenie wasze w porównaniu z pozostałymi zborami, jeśli nie w tym tylko, że ja jeden nie byłem wam ciężarem? Darujcie mi, że wam tak przymówiłem. Oto po raz trzeci przygotowuję się do podróży do was i nie będę wam ciężarem; nie szukam bowiem tego, co wasze, ale was samych (...). Ja zaś jak najchętniej sam na koszta łożyć będę i samego siebie wydam za dusze wasze”. 2 Koryntian 12,12-15. DA 192.4

Podczas służby w Efezie, przez trzy lata prowadząc intensywną ewangelizację w mieście i okolicy, Paweł znowu wykonywał swoje rzemiosło. W Efezie, podobnie jak w Koryncie, apostoł doznawał wsparcia ze strony Akwili i Pryscylli, którzy towarzyszyli mu w drodze z Azji Mniejszej pod koniec jego drugiej wyprawy misyjnej. DA 192.5

Byli tacy, którzy wyrażali obiekcje wobec podejmowania przez Pawła pracy fizycznej, twierdząc, że nie jest to zgodne z powołaniem kaznodziei ewangelii. Dlaczego Paweł, najwyższej rangi kaznodzieja, miał łączyć taką prostą pracę z głoszeniem Słowa? Czyż nie jest godzien robotnik swojej zapłaty? Dlaczego miał poświęcać na szycie namiotów czas, który mógł wykorzystać w lepszy sposób? DA 192.6

Jednak Paweł nie uważał za stracony czasu poświęconego na pracę fizyczną. Pracując z Akwilą, zachowywał łączność z Wielkim Nauczycielem i nie tracił okazji do wydawania świadectwa o Zbawicielu i pomagania potrzebującym. Jego umysł nieustannie łaknął duchowej wiedzy. Pouczał swoich współpracowników w sprawach duchowych, a przy tym był przykładem pracowitości i staranności. Był sprawnym, zręcznym rzemieślnikiem, pilnym w pracy, “płomiennym duchem, Panu służącym”. Rzymian 12,11. Wykonując swoje rzemiosło, apostoł miał dostęp do ludzi, do których nie mógłby dotrzeć w inny sposób. Uczył swoich współpracowników, że umiejętności w powszednich zajęciach są darem Boga, który daje zarówno talenty, jak i mądrość do właściwego korzystania z nich. Uczył, że nawet w codziennym trudzie można wielbić Boga. Jego dłonie stwardniałe od pracy niczego nie ujmowały żarliwym przemowom chrześcijańskiego kaznodziei. DA 192.7

Czasami Paweł pracował nocą i dniem, nie tylko na własne utrzymanie, ale także wspomagając swoich współpracowników. Dzielił się swoimi zarobkami z Łukaszem i pomagał Tymoteuszowi. Bywało, że cierpiał głód, by łożyć na potrzeby innych. Był człowiekiem wolnym od egoizmu. Pod koniec swej służby, podczas pożegnalnego przemówienia do starszych zboru efeskiego, którzy spotkali się z nim w Milecie, mógł im ukazać swoje spracowane dłonie i powiedzieć: “Srebra ani złota, ani szaty niczyjej nie pożądałem. Sami wiecie, że te oto ręce służyły zaspokojeniu potrzeb moich i tych, którzy są ze mną. W tym wszystkim pokazałem wam, że tak pracując, należy wspierać słabych i pamiętać na słowo Pana Jezusa, który sam powiedział: Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać”. Dzieje Apostolskie 20,33-35. DA 193.1

Kiedy kaznodzieje czują, że doznają trudności i niedostatków, pracując w dziele Chrystusowym, niechaj w wyobraźni odwiedzą warsztat, w którym pracował Paweł. Niech pamiętają, że kiedy ten wybrany mąż Boży szył namioty, zarabiał na chleb, który słusznie należał się mu za jego trud apostoła. DA 193.2

Praca jest błogosławieństwem, a nie przekleństwem. Duch lenistwa niszczy pobożność i zasmuca Ducha Bożego. Stojąca woda ulega zepsuciu, podczas gdy czysty, wartki strumień niesie zdrowie i radość. Paweł wiedział, że ci, którzy zaniedbują wysiłek fizyczny, wkrótce osłabną. Pragnął nauczyć młodych kaznodziejów, że pracując fizycznie, ćwicząc mięśnie i ścięgna, stają się silni i wytrwali w trudach i niedostatkach czekających ich na polu głoszenia ewangelii. Uświadamiał sobie, że jego nauczaniu brakowałoby żywotności i siły, gdyby jego organizm nie funkcjonował prawidłowo. DA 193.3

Ludzie gnuśni tracą cenne doświadczenie, jakie zdobywa się, wykonując powszednie zajęcia. Bardzo wielu egzystuje tylko po to, by korzystać z dobrodziejstw, którymi Bóg obdarzył ich w swoim miłosierdziu. Zapominają przynieść Panu ofiarę dziękczynną za bogactwa, które im powierzył. Zapominają, że przez mądre używanie powierzonych im talentów mają być wytwórcami, a nie tylko konsumentami. Gdyby pojęli dzieło, jakiego Pan oczekuje od nich jako swoich pomocników, nie lekceważyliby spoczywającej na nich odpowiedzialności. DA 193.4

Użyteczność młodych ludzi, którzy czują się powołani przez Boga do służby kaznodziejskiej, zależy w znaczniej mierze od sposobu, w jaki przystępują do swojej pracy. Ci, którzy zostali wybrani przez Boga do pracy kaznodziejskiej, dadzą dowód swego wzniosłego powołania i wszelkimi sposobami będą się rozwijać jako zdolni pracownicy. Będą się starali zdobywać doświadczenie, które przygotuje ich do planowania, organizowania i realizowania planów. Doceniając świętość powołania, będą rozwijać dyscyplinę i coraz bardziej upodabniać się do swego Mistrza, objawiając Jego dobroć, miłość i prawdę. Przejawiając gorliwość w rozwijaniu powierzonych im talentów, będą korzystać z rozsądnej pomocy Kościoła. DA 194.1

Nie wszyscy, którzy czują, że zostali powołani do kaznodziejstwa, powinni natychmiast przechodzić na utrzymanie Kościoła. Istnieje niebezpieczeństwo, że osoby o ograniczonym doświadczeniu mogą ulec zepsuciu wskutek pochlebstw, a niemądrze zachęceni będą oczekiwać pełnego utrzymania, niezależnie od wysiłków z ich strony. Środki poświęcone na szerzenie dzieła Bożego nie powinny być wydawane na ludzi, którzy garną się do kaznodziejstwa tylko po to, żeby zapewnić sobie utrzymanie i zaspokoić egoistyczną ambicję łatwego życia. DA 194.2

Młodzi ludzie pragnący rozwijać swoje talenty w służbie kaznodziejskiej znajdą cenną naukę w przykładzie pracy Pawła w Tesalonice, Koryncie, Efezie i innych miejscach. Choć był on znakomitym mówcą, wybranym przez Boga do szczególnego dzieła, to jednak nigdy nie uważał, że praca go poniża ani nie ustawał w ofiarności na rzecz dzieła, które umiłował. Do Koryntian pisał: “Aż do tej chwili cierpimy głód i pragnienie, i jesteśmy nadzy, i policzkowani, i tułamy się. I trudzimy się pracą własnych rąk; spotwarzają nas, my błogosławimy; prześladują nas, my znosimy”. 1 Koryntian 4,11-12. DA 194.3

Paweł, jeden z największych nauczycieli ludzkości, pełnił najskromniejsze, jak i najbardziej zaszczytne obowiązki. Kiedy w jego służbie dla Mistrza okoliczności wydawały się tego wymagać, chętnie pracował w swoim rzemiośle. Niemniej zawsze był gotowy odłożyć swoje świeckie zajęcie, by stawić czoło wrogom ewangelii albo wykorzystać szczególną okazję zdobycia uczniów dla Jezusa. Jego gorliwość i pracowitość były naganą dla gnuśności i pragnienia łatwego życia. DA 194.4

Przykład Pawła obalał twierdzenie zyskujące wówczas w Kościele coraz liczniejszych zwolenników, że ewangelia może być skutecznie głoszona jedynie przez tych, którzy są zupełnie wolni od konieczności fizycznego trudu. W praktyczny sposób pokazał, co mogą uczynić poświęceni wyznawcy tam, gdzie ludzie nie poznali jeszcze prawd ewangelii. Jego postępowanie zainspirowało wielu skromnych pracowników, tak że zapragnęli dla rozwoju dzieła Bożego czynić wszystko, co w ich mocy, jednocześnie pracując na swoje utrzymanie. Akwila i Pryscylla nie zostali powołani do poświęcenia całego swojego czasu służbie ewangelii, a jednak Bóg posłużył się tymi skromnymi pracownikami, by wskazać Apollosowi drogę prawdy w sposób doskonalszy, niż znał ją wcześniej. Pan posługuje się różnymi narzędziami w realizacji swoich zamierzeń — podczas gdy ludzie szczególnie utalentowani są wybierani, by poświęcić wszystkie siły dziełu nauczania i głoszenia ewangelii, wielu innych, na których nigdy nie nałożono rąk w obrzędzie ordynacji, też jest powołanych do odegrania ważnej roli w ratowaniu ludzi. DA 194.5

Przed samodzielnie utrzymującym się sługą ewangelii otwiera się szerokie pole pracy. Wielu może zyskać cenne doświadczenia w służbie kaznodziejskiej, wykonując jednocześnie fizyczną pracę. W ten sposób rozwijają się silni pracownicy, którzy podejmą ważną służbę tam, gdzie zajdzie taka potrzeba. DA 195.1

Ofiarny sługa Boży, który pracuje niestrudzenie słowem i pouczeniem, niesie w swym sercu ciężkie brzemię. Nie mierzy swojej pracy godzinami. Jego wynagrodzenie nie wpływa na sposób, w jaki wykonuje swoją pracę. Nie rezygnuje z niej, kiedy warunki stają się niekorzystne. Swoje zlecenie otrzymał z nieba i ku niebu wygląda, oczekując nagrody za wiernie wykonane zadania. DA 195.2

Wolą Bożą jest, by tacy pracownicy byli wolni od zbytecznej troski, aby mogli być w pełni posłuszni zaleceniu Pawła danemu Tymoteuszowi: “O to się troszcz, w tym trwaj”. 1 Tymoteusza 4,15. Choć ważne jest, by nie zaniedbywali wysiłku fizycznego, aby utrzymać umysł i ciało w należytym stanie, to jednak nie jest Bożym zamiarem, by byli zmuszeni większość czasu poświęcić powszednim zajęciom. DA 195.3

Ci wierni pracownicy, choć gotowi oddać wszystko i poświęcić samych siebie dla ewangelii, nie są wolni od pokusy. Przytłoczeni i obciążeni troską z powodu braku należytego wsparcia ze strony Kościoła, niektórzy są dotkliwie nękani przez kusiciela. Kiedy widzą, że ich praca jest słabo wynagradzana, popadają w przygnębienie. To prawda, że swej słusznej nagrody oczekują w czas sądu i to jest ich najważniejszą motywacją, ale ich rodziny muszą mieć pożywienie i odzież. Gdyby zostali zwolnieni z Bożego powołania, chętnie pracowaliby na swoje utrzymanie. Jednak uświadamiają sobie, że ich czas należy do Boga, bez względu na zaniedbania ze strony tych, którzy powinni im zapewnić utrzymanie. Pokonują pokusę podjęcia pracy, dzięki której szybko mogliby zarobić na wszystkie potrzeby, aby kontynuować pracę dla rozwoju dzieła, które jest im droższe niż życie. Jednak czyniąc to, wielu może być zmuszonych pójść za przykładem Pawła i zaangażować się przez jakiś czas w pracę fizyczną, pełniąc jednocześnie służbę kaznodziejską. W ten sposób troszczą się nie o własny interes, ale o powodzenie dzieła Bożego na ziemi. DA 195.4

Czasami niejednemu słudze Bożemu wydaje się, że z powodu braku funduszy nie sposób kontynuować w należyty, solidny sposób dzieła, które ma być wykonane. Niektórzy obawiają się, że przy pomocy dostępnych środków nie będą w stanie wykonać wszystkiego, co czują się w obowiązku wykonać. Jednak jeśli będą iść naprzód w wierze, Bóg im pomoże, a ich wysiłki zostaną uwieńczone powodzeniem. Ten, który polecił swoim naśladowcom iść na cały świat, podtrzyma każdego pracownika, który posłuszny poleceniu stara się głosić Jego poselstwo. DA 195.5

W budowaniu swego dzieła Pan nie zawsze ujawnia wszystko swoim sługom. Czasami wystawia na próbę zaufanie swojego ludu, stwarzając okoliczności, które zmuszają ich do pójścia naprzód przez wiarę. Często wiedzie ich na miejsce próby i nakazuje im iść przed siebie, gdy ich stopy zanurzają się już w wodach Jordanu. W takich chwilach, kiedy modlitwy Jego sług wznoszą się do Niego z gorliwą wiarą, Bóg otwiera drogę przed nimi i prowadzi ich na otwartą przestrzeń. DA 196.1

Kiedy Boży posłańcy uznają swoją odpowiedzialność wobec tych części winnicy Pańskiej, w których pilnie potrzebna jest ich praca, i w duchu Mistrza pracują niestrudzenie dla nawrócenia bliźnich, wówczas aniołowie Boży przygotują im drogę, a środki niezbędne dla prowadzenia dzieła zostaną zapewnione. Ci, którzy zostaną oświeceni, chętnie udzielą wsparcia dziełu pełnionemu dla ich dobra. Szczodrze odpowiedzą na każde wezwanie o pomoc, a Duch Boży poruszy ich serca, by wspierali dzieło Pańskie nie tylko w wybranych miejscach, ale także w dalekich krajach. W ten sposób szeregi pracowników zostaną wzmocnione, a dzieło Pana będzie postępować w sposób przez Niego zamierzony. DA 196.2