Świadectwa dla zboru IV

38/94

Numer 28 — Świadectwo dla zboru

Rozdział 25 — Doświadczenia i działalność

Powodem dla jakiego zdecydowałam się napisać kolejne świadectwo dla moich drogich braci i sióstr tym razem jest fakt że Pan wspaniale ukazał mi się sam i ponownie objawił sprawy wielkiej wagi, które mam przekazać tym co głoszą że przestrzegają przykazania Boże i czekają na powtórne przyjście Syna Człowieczego. Ponad trzy lata minęły pomiędzy moją wizją daną mi 3. stycznia 1875 roku a ostatnim objawieniem Bożej miłości i mocy. Lecz zanim przedstawię widzenie dane mi ostatnio, sporządzę krótki zarys moich doświadczeń z minionych dwóch lat. S4 271.1

Jedenastego maja 1877 roku opuściliśmy Oakland w Kalifornii i wyjechaliśmy do Battle Creek w stanie Michigan. Cierpiałam na ból serca przez ostatnie kilka miesięcy i szczególnie dał on o sobie znać podczas podróży. Kłopoty nie opuściły mnie nawet wówczas gdy dotarliśmy do Michigan. Inni zajęli nasz dom w Battle Creek i nie mieliśmy nikogo z bliskich, którzy by się nami zajęli a nasze dzieci wszystkie były w Kalifornii. Ale uprzejmi przyjaciele uczynili dla mnie co było w ich mocy lecz nie czułam się dobrze sprawiając im ciężar podczas gdy całą swą troskliwość powinni byli poświecić swoim własnym rodzinom. S4 271.2

Został wysłany telegram do mojego męża proszący o jego przybycie do Battle Creek by zwrócić szczególniejszą uwagę na istotne sprawy związane z naszym dziełem lecz również po to aby przyjrzał się planom budowy sanatorium. W odpowiedzi na to wezwanie przybył do Battle Creek i zaangażował się żarliwie w modlitwach, kazaniach, pisaniu i organizowaniu zgromadzeń w redakcji “The Review”, w szkole i sanatorium, prawie zawsze do późnej nocy. To pochłonęło go całkowicie. Czuł wagę tych zajęć lecz szczególnie czuł się odpowiedzialnym za sanatorium, w budowę którego zostało zainwestowane więcej niż pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Jego stały psychiczny niepokój przygotowywał go do nagłego załamania. Oboje czuliśmy niebezpieczeństwo tak więc zdecydowaliśmy się pojechać do Colorado by zażyć trochę odpoczynku i spokoju. Kiedy planowałam podróż i przygotowywałam się do niej, jakiś głos wydawał mi się mówić do mnie: “Uzbrój się, mam dla ciebie pracę do wykonania tu w Battle Creek”. Głos wydawał się tak wyraźny że nie zastanawiając się nad tym odwróciłam się by zobaczyć kto to mówi. Nie dostrzegłam nikogo a kiedy uświadomiłam sobie że mam do czynienia z obecnością Bożą, moje serce ukorzyło się w czułości przed Nim. Kiedy mój mąż wszedł do pokoju, opowiedziałam mu o moim doświadczeniu. Płakaliśmy ze wzruszenia, uklękliśmy i zaczęliśmy się modlić razem. Nasze przygotowania przewidywały że wyruszymy w podróż za trzy dni lecz teraz nasze wszystkie plany uległy zmianie. S4 271.3

Trzydziestego maja pacjenci i obsługa sanatorium zaplanowali spędzić cały dzień dwie mile od Battle Creek, w przepięknym gaju, który otaczał jezioro Goguac i przekonano mnie też abym była obecna i przemówiła do pacjentów. Gdybym radziła się mych uczuć, prawdopodobnie nie pojechałabym i nie podjęła ryzyka lecz pomyślałam że praca ta może być tą, którą mam do wykonania w Battle Creek. O zwykłej godzinie stoły zostały zastawione zdrowym i apetycznym pożywieniem, które miało dodawać smaku. O godzinie trzeciej rozpoczęły się zajęcia od modlitw i śpiewu. Z wielką swobodą przemawiałam do pacjentów. Wszyscy słuchali z najgłębszym zainteresowaniem. Kiedy przestawałam przemawiać, Judge Graham z Wisconsin, pacjent sanatorium, wstał i zaproponował aby wykład ten został wydrukowany i rozpowszechniony pomiędzy pacjentów i innych ludzi dla ich moralnego i zdrowego pożytku, aby słowa wypowiedziane tego dnia nigdy nie zostały zapomniane lub nieuszanowane. Propozycja ta spotkała się z aplauzem w jednomyślnym głosowaniu i została później wydrukowana w postaci małej broszury zatytułowanej: “Pacjenci Sanatorium nad Jeziorem Goguac”. Bliski był koniec roku szkolnego w uczelni w Battle Creek. Niepokoiłam się bardzo o studentów, spośród których wielu było jeszcze nienawróconych i odłączonych od Boga. Pragnęłam przemawiać do nich i uczynić jakiś wysiłek dla ich zbawienia zanim rozejdą się do swych domów lecz byłam zbyt słaba by zaangażować się w pracy dla nich. Po doświadczeniu, które opowiedziałam, otrzymałam wiele dowodów na to że Bóg wspomoże mnie w pracy nad zbawieniem tych studentów. S4 272.1

Zostały zorganizowane spotkania w naszym domu modlitw przeznaczone dla studentów. Cały tydzień poświęciłam na pracę nad nimi organizując nabożeństwa co wieczór i w sabat, i w pierwszy dzień tygodnia. Moje serce radowało się widząc dom nabożeństw wypełniony prawie do ostatniego miejsca przez studentów. Starałam się zaszczepić im że życie w czystości i modlitwie nie powinno przeszkadzać w uzyskaniu prawdziwej wiedzy naukowej lecz właśnie powinno usuwać przeszkody w czynieniu postępów w wiedzy. Poprzez związanie ze Zbawicielem zostaną wprowadzeni do szkoły Chrystusa a jeśli będą pilnymi uczniami w tej szkole, wady i niemoralność będą im obce a wzrastająca wiedza będzie rezultatem tej nauki. Wszyscy, którzy stają się uczniami w szkole Chrystusa, doskonalą się zarówno duchowo jak i w zakresie swego wykształcenia. Ukazałam im Jezusa jako najwspanialszego nauczyciela świata jaki był kiedykolwiek znany. S4 273.1

“Bojaźń Boża jest początkiem mądrości”. Psalmów 111,10. Wiedza o Bogu i Jego wymaganiach otworzy przed studentami możliwości zrozumienia i uświadomienia sobie odpowiedzialności wobec Boga i wobec świata. Aby to osiągnąć będą czuli że ich uzdolnienia muszą być rozwijane w taki sposób, który doprowadzi do najlepszych rezultatów. Nie będzie to jednak możliwe do uczynienia dopóki wszystkie przepisy i zasady religijne nie zostaną związane z programem szkolnym. W żadnym wypadku nie może zostać zerwany związek z Bogiem podczas studiów, w dążeniu do wiedzy trzeba poszukiwać prawdy a cała prawda pochodzi od Boga, źródła prawdy. Studenci, którzy są cnotliwi i owiani duchem Chrystusa, będą zdobywać wiedzę przy pomocy wszystkich swych możliwości i uzdolnień. S4 273.2

Uczelnia w Battle Creek została założona w celu zdobywania wiedzy a równolegle z tym prowadzono studentów do Zbawcy, z którego cała prawdziwa wiedza wypływa. Wykształcenie przyjmowane bez biblijnej religii obdarte jest ze swej prawdziwej jasności i chwały. Pragnęłam zaszczepić studentom fakt że nasza szkoła ma zajmować wyższą pozycję w kształtowaniu opinii aniżeli jakakolwiek inna instytucja nauczająca poprzez otwieranie wyższych i szlachetniejszych celów przed młodzieżą oraz zadań i przedmiotów życia i poprzez formowanie w nich potrzeby posiadania odpowiedniej wiedzy o ludzkich obowiązkach i wiekuistych zadaniach. Wielkim zadaniem w założeniu naszej uczelni miało być uzyskiwanie właściwego spojrzenia na sprawy przez studentów aby dostrzec mogli harmonię pomiędzy nauką a religią Biblii. S4 274.1

Pan mnie wzmocnił i pobłogosławił naszym wysiłkom. Wielka liczba młodzieży przyszła i modliła się. Niektórzy z nich na skutek braku czujności i modlitwy utracili swą wiarę i łączność z Bogiem. Wielu doświadczyło że czyniąc postępy otrzymują błogosławieństwa Boże. Rezultatem nabożeństw było to że wielu przystąpiło do zawarcia przymierza z Panem przez chrzest. S4 274.2

Ostatecznie pod koniec roku szkolnego w Goguac Lake zdecydowano właśnie z tego miejsca wysyłać nowoochrzczonych do dzieła. Posługi spotkały się z wielkim zainteresowaniem ze strony licznych zgromadzonych w nabożeństwach ludzi, którzy podejmowali uroczyste przyrzeczenia stając się przygotowani do świętego obrządku. Ja rozpoczynałam i kończyłam uroczystość. Mój mąż poprowadził czternastu pośród cennej młodzieży do wody pięknego jeziora i ochrzcił ich w imieniu Jezusa Chrystusa. Niektórzy co przystąpili do obrządku chrztu jako obietnicy praktykowali wiarę już w domach. W taki sposób zakończyła się służba w naszym umiłowanym towarzystwie szkolnym. S4 274.3