Świadectwa dla zboru III

7/94

Rozdział 5 — Dzieło w nowym Yorku

Gdy 10. grudnia 1871 roku w Vermont ujrzałam kilka spraw odnoszących się do Nowego Yorku, dzieło tego stanu wydaje się być w stanie godnym pożałowania. Było tam tylko kilku pracowników a i oni byli mało wydajni w poświęceniu jak wymagała tego prawda na czas obecny. Są tacy w tym stanie, którzy służą słowem i wiedzą a nie są uczciwymi pracownikami. Chociaż wierzą w teorię prawdy i głoszą ją od lat, nigdy nie staną się dobrymi pracownikami dopóki nie zaczną działać według innego planu. Spędzili wiele czasu w zborach lecz nie zostali wykwalifikowani na tyle aby przynieść im korzyść. Oni sami bowiem nie są poświęceni Bogu. Sami potrzebują ducha wytrwałości aby cierpieć w imię Chrystusa, “wypić kielich” i “być ochrzczonymi chrztem” zanim będą przygotowani by pomagać innym. Potrzebujemy bezinteresownych oddanych pracowników by doprowadzili dzieło w Nowym Yorku do biblijnego standardu. Ci ludzie nie spełniali swych obowiązków ponieważ podróżowali od zboru do zboru. Jeśli Bóg powołał ich do swej służby to po to by ratować grzeszników. Powinni sami siebie sprawdzić wchodząc na nowe tereny działalności aby mogli doświadczyć czy Bóg powierzył im pracę nad zbawieniem dusz. S3 48.1

Gdyby bracia Taylet, Suanders, Cottrell, Whitney i brat i siostra Lindsay pracowali na tym nowym polu misyjnym, byliby teraz daleko bardziej zaawansowani niż są. Spotykając się z opozycją przeciwników kierowaliby się do Biblii po dowody aby podtrzymać swoje stanowisko. Przyczyniłoby się to do wzrostu ich wiedzy i znajomości Pisma Świętego i nauczyło sumienności Bożej by stawić czoła przeciwnościom w jakiejkolwiek formie. Ci, którzy zadowalają się przemierzaniem stale tej samej drogi między zborami, nigdy nie staną się bogatymi w doświadczenia jakie powinni posiąść. Będą mieć słaby charakter, ich działania będą za słabe aby cierpieć w imię prawdy. Staną się niewydajnymi pracownikami. S3 48.2

Ci, którzy mają dzieło Boże na sercu i miłość do bezcennych dusz, za które Chrystus umarł, nie będą szukać własnej wygody i przyjemności. Będą czynić jak czynił Chrystus. Pójdą naprzód aby szukać i zbawiać to co zostało zgubione. On powiedział: “Nie przyszedłem aby wzywać sprawiedliwych ale grzesznych do pokuty”. S3 49.1

Jeśli duchowni w Nowym Yorku pragną pomóc zborowi, mogą to uczynić w najlepszy sposób wówczas gdy udadzą się na nowe pola misyjne, na nowe tereny i tam przyprowadzać będą dusze do prawdy. Kiedy zbór zobaczy że kaznodzieje są całkowicie pochłonięci duchem pracy, że głęboko odczuwają moc dzieła prawdy i starają się przyprowadzać innych do poznania tego co dostarcza nowych sił i wigoru, to ich serca umocnią się do wykonania takiego dzieła, którego nie mogli wykonać samodzielnie. Nie ma innej społeczności na świecie, która chętniej poświęca swoje środki dla rozwoju dzieła Bożego aniżeli Adwentyści Dnia Siódmego. Jeśli kaznodzieje nie zniechęcają ich swoją stałą niewydajnością i lenistwem i brakiem uduchowienia, to ci odpowiadają na każdy apel jaki do nich dociera i który odwołuje się do ich sprawiedliwości i sumienia. Lecz chcą widzieć owoce. I jest sprawą normalną że bracia w Nowym Yorku żądali owoców pracy od swych kaznodzieji. Co wykonali? I co czynią? S3 49.2

Kaznodzieje w Nowym Yorku mogli być o wiele dalej niż są. Nie zaangażowali się w rodzaj pracy, który wymaga najżarliwszych wysiłków i stanowczości. Gdyby tak czynili, kierowaliby się ku Biblii i modlitwie aby móc odpowiedzieć na wezwania swych przeciwników. Gdyby ćwiczyli swe zdolności, byłyby teraz podwójne. Są duchowni w Nowym Yorku, którzy prowadzą pracę kaznodziejską przez lata lecz którym nie zdarzyło się jeszcze wygłosić serii wykładów. Są więc skarłowaciali. Nie ćwiczyli umysłów w studiowaniu słowa i w potykaniu się z opozycją aby mogli być wzmocnieni w Bogu. Gdyby szli naprzód śmiało jak wierni żołnierze krzyża Chrystusowego polegając wyłącznie na Bogu i własnych siłach zamiast tak bardzo polegać na siłach bliźnich, posiadaliby teraz doświadczenie i byliby wykwalifikowani do zaangażowania się w dzieło wszędzie tam gdzie potrzebna jest ich pomoc. Gdyby kaznodzieje w Nowym Yorku generalnie opuścili swoje zbory by pracowały same a nie staliby im na drodze, to teraz zarówno oni sami jak i zbory daleko bardziej byłyby zaawansowane w pracy misyjnej i znajomości prawdy. S3 49.3

Wielu naszych braci i sióstr w Nowym Yorku zrezygnowało z reformy zdrowia. Pozostała tylko niewielka liczba wiernych reformatorów zdrowia w tym stanie. Dostarczono światła i duchowego zrozumienia braciom w Nowym Yorku lecz prawda, która oświeca i daje zrozumienie pada czasem na dusze, które nie są odpowiednio ustosunkowane do tego światła, nie doceniają i nie dotrzymują mu kroku. W dniu Pana będzie to świadectwem przeciwko nim. Z prawdy skorzystają ci, którzy dążą za zbawieniem przez wiarę i posłuszeństwo traktując to jako ratunek. Potępienie nie nastąpi z powodu nieposiadania światła lecz dlatego że nie kroczono w nim. S3 50.1

Bóg wyposażył człowieka w różnorodne środki dla zaspokojenia naturalnego apetytu. W produktach ziemi, które są smaczne i pożywne zawarł ogromne bogactwo pożywienia. O tym pożywieniu nasz dobroczynny Ojciec mówi że “możemy swobodnie spożywać”. Możemy jadać owoce, jarzyny, ziarna, orzechy i tym nie zniszczymy swojego organizmu. Wymienione płody ziemi przygotowane w najprostszy i najbardziej naturalny sposób, będą odżywiać ciało utrzymując jego wigor bez konieczności spożywania mięsa. S3 50.2

Bóg stworzył człowieka nieco mniejszym od aniołów i obdarzył go przymiotami, które jeśli właściwie używane, będą błogosławieństwem dla świata i wywołają w nim odbicie chwały Dawcy. Lecz chociaż człowiek uczyniony został na podobieństwo Boże, wskutek nieumiarkowania naruszył zasady Prawa Bożego w swej fizycznej naturze. Każdego rodzaju nieumiarkowanie zniekształca organy postrzegania i tak osłabia system nerwowy że człowiek nie docenia wartości wiecznych lecz umieszcza je na tym samym poziomie co sprawy doczesne. Wielkie moce umysłu zaprojektowane dla wzniosłych celów stają się niewolnikami niskich pasji. Gdy nasze fizyczne zwyczaje są niewłaściwe, materialne i moralne moce też nie mogą być silne ponieważ istnieje zależność pomiędzy siłami fizycznymi a moralnymi. Apostoł Piotr zrozumiał to i przekazał ostrzeżenie swym braciom: “Najmilsi, proszę was abyście się — jako przychodniowie i goście — wstrzymywali od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy”. 1 Piotra 2,11. S3 50.3

Niestety niewiele jest moralnych sił w świecie chrześcijańskim. Folguje się złym zwyczajom a moralne i fizyczne prawa nie są szanowane. Ogólny stan moralności jest przeważnie niski. Zwyczaje, które osłabiają fizyczne zdrowie, osłabiają siły psychiczne i moralne. Folgowanie nienaturalnemu apetytowi i namiętnościom posiada też zniewalający wpływ na system nerwowy i mózg. Zwierzęce organy są wzmacniane podczas gdy moralne są osłabiane. Nie jest możliwe aby nieumiarkowany człowiek stał się chrześcijaninem albowiem jego siły stają się niewolnikami namiętności. S3 51.1

Ci, którzy posiedli światło odnośnie jedzenia i ubierania się w sposób prosty i posłuszny wobec fizycznych i moralnych praw, i którzy idą za tym światłem, które wytycza ich obowiązek, będą również obowiązkowi w innych sprawach. Jeśli jednak stępią swe sumienie i będą omijać krzyż, który powinni nieść aby być w harmonii z naturalnymi prawami, naruszą wówczas zakon Boży. U niektórych widać zdecydowaną niechęć do niesienia krzyża, oni pogardzają nim ze wstydem. Niektórzy będą wyśmiewać się z tych zasad. Przystosowanie się do świata obejmuje teren, po którym chodzi lud Boży głoszący że jest pielgrzymem i gościem oczekującym i wyglądającym powtórnego przyjścia Pana. W szeregach wyznawców sabatu wielu jest takich w Nowym Yorku co bardziej stanowczo opowiadają się za modą i pożądliwościami aniżeli stoją przy zdrowym ciele, zdrowej myśli i poświęconym sercu. S3 51.2

Bóg doświadcza i sprawdza każdą osobę w Nowym Yorku. Niektórym dopuszcza się do pewnego stopnia pomyślności aby objawili co jest w ich sercach. Pycha i miłość do świata odłączyła ich od Boga. Zasady prawdy są lekkomyślnie poświęcane podczas gdy głoszą iż miłują prawdę. Chrześcijanie powinni się obudzić i wyjść do pracy. Ich wpływ jest silny, kształtuje opinie i zwyczaje innych. Będą musieli ponieść wielką odpowiedzialność i zdać sobie sprawę że swym wpływem decydują o losach ludzi. S3 51.3

W ostatnich dniach, za pomocą właściwych i jasnych prawd, powołuje ze świata Pan swój lud i oczyszcza go dla siebie. Pycha i niezdrowa moda, miłość do wystawności i pokazu, umiłowanie pochlebstwa — wszystko to musi zostać odrzucone i pozostawione wraz ze światem jeśli chcemy być odnowieni według obrazu Tego, który nas stworzył. “Albowiem okazała się łaska Boża, zbawienna wszystkim ludziom, ćwicząca nas, abyśmy odrzekłszy się niepobożności i świeckich pożądliwości, trzeźwo i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie. Oczekując onej błogosławionej nadzieji objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, który oddał samego siebie za nas aby wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud własny, gorliwie naśladujący dobre uczynki”. Tytusa 2,11-14. S3 52.1

Zbór w _____ potrzebuje przesiania. Szczere nawrócenie jest konieczne zanim będzie mógł działać dla innych. Samolubstwo, pycha, zazdrość, pożądliwość, pomówienia i gadulstwo było tak długo pielęgnowane przez nich że Duch Boży miał niewiele do czynienia pośród nich. Gdy ci co głoszą, że znają Boga, pozostają nadal w swym stanie, ich modlitwy są Mu obrzydliwością i nie wspomagają swej wiary uczynkami. Byłoby lepiej dla nich aby nigdy nie wyznawali prawdy niż aby tak poniżali swe wyznanie. Głosząc że są sługami Jezusa w rzeczywistości są sługami wroga sprawiedliwości a ich uczynki dowodzą że nigdy nie byli w zgodzie z Bogiem i że ich serca nie są posłuszne woli Jego. Religię czynią dziecięcą igraszką zachowując się jak dzieci. S3 52.2

Dzieci Boże na całym świecie tworzą jedno wielkie braterstwo. Nasz Zbawiciel jasno określił Ducha i zasady, które powinny kierować uczynkami tych, którzy poprzez wytrwanie w uświęconym życiu odróżniać się będą od świata. Umiłowanie jeden drugiego, wspaniała miłość do ich niebieskiego Ojca i niebieskiego kraju, powinna być okazywana w ich rozmowach i czynach. Obecny stan wielu Bożych dzieci jest podobny jak w skłóconej i niewdzięcznej rodzinie. S3 52.3

Istnieje niebezpieczeństwo nawet dotyczące kaznodziejów w Nowym Yorku że staną się taką klasą ludzi, która się stale uczy lecz nigdy do znajomości prawdy przyjść nie może. Nie praktykują tego czego się uczą. Są słuchaczami lecz nic nie czynią. Tacy kaznodzieje potrzebują doświadczenia w prawdzie, które uczyni ich zdolnymi do zrozumienia wzniosłego charakteru Bożego dziecka. S3 53.1

Żyjemy w niezwykle uroczystym i ważnym okresie ziemskiej historii. Znajdujemy się codziennie pośród niebezpieczeństw ostatnich dni. Ważne i straszliwe wydarzenia są przed nami. Jakże więc potrzebne jest aby wszyscy, którzy żyją w bojaźni Bożej i kochają Jego prawo, ukorzyli się przed Nim i ze skruchą wyznali swe grzechy, które oddzielają Boga od Jego ludu. To co wywołuje największe zaniepokojenie i alarm polega na tym, że my nie odczuwamy albo nie rozumiemy naszego niskiego położenia i że najczęściej jesteśmy zadowoleni z tego jakimi jesteśmy. Każdy z nas powinien uciec się do Słowa Bożego modląc i starając się szukać Pana tak aby go odnaleźć. To powinno być głównym zadaniem naszych starań i zainteresowań. S3 53.2

Członkowie zboru są odpowiedzialni za uzdolnienia i talenty, które zostały im dane. Nie jest możliwe aby chrześcijanie uczynili zadość wytyczonemu przez Boga celowi, dopóki nie osiągną wysokiego standardu, który znajduje się w zgodzie z uświęconymi Prawdami jakie głoszą. Światło padające na naszą ścieżkę czyni nas odpowiedzialnymi aby zanieść tę światłość innym w taki sposób, który będzie chwalić jedynie Boga. S3 53.3