Świadectwa dla zboru II

7/87

Rozdział 5 — Samolubstwo i umiłowanie świata

Drogi bracie i siostro G.:

Od pewnego czasu zamierzałam napisać do was. Kiedy otrzymałam światło od Pana, kilka spraw nasunęło mi się na myśl, gdy stałam przed ludem w _____. Miałam nadzieję że pozostaniecie na następne spotkanie by rozpoczętą już pracę poprowadzić dalej. Lecz przykro mi że ludzie idąc na konferencję, nie odczuwają ważności przygotowania się do niej. Zamiast poświęcenia się Bogu zanim staną się uczestnikami konferencji oczekują aby pracę tę zrobiono dla nich na miejscu. Ważniejszym dla takich jest przynoszenie do domu niż przynoszenie na konferencję i przygotowanie się na Jego przyjście. Zatem wielu odchodzi bez pożytku. Takie nabożeństwa są połączone z dużymi wydatkami. Jeżeli ci, którzy przychodzą na takie spotkania, nie odczują korzyści, jest to dla nich wielką stratą, a ponadto utrudniają pracę tym, którzy są obarczeni z powodu ich obecności. Nasi ludzie też opuścili konferencję. Może bylibyśmy zobaczyli lepszą korzyść ze strony Bożej, gdyby byli pozostali wszyscy i zajęli się swoją pracą. S2 55.1

Siostro G., mam dla ciebie poselstwo. Jesteś daleką od królestwa Bożego. Miłujesz ten świat co uczyniło cię zimną, samolubną, drobiazgową i skąpą. Wielkim przedmiotem zainteresowania jest u ciebie wielki i mocny dolar. Tak mało wiesz jak Bóg na takich patrzy. Jesteś bardzo oszukana. Jesteś w zgodzie ze światem zamiast być odrodzoną przez odnowienie twojego umysłu. W twym życiu przeważa samolubstwo. Nie uporałaś się z tą nieszczęsną wadą charakteru. Jeśli temu nie zapobiegniesz, utracisz niebo i nawet tutaj twoje szczęście będzie skażone. To już zresztą ma miejsce. Ciemna chmura podążająca za tobą rzuca na ciebie cień i stanie się coraz większa aż cały twój firmament będzie zachmurzony. Choćbyś poszła w jakąkolwiek stronę, nie zobaczysz ani promyka światła. S2 56.1

Jesteś powodem kłopotów przez swoją nieprawość. Nie poświęcasz się niczemu. Twój narzekajacy skąpy duch czyni cię nieszczęśliwą i niemiłą Bogu. W swoim życiu patrzyłaś jedynie na siebie i swoje szczęście. To jest nieopłacalna sprawa, im więcej inwestujesz tym większa będzie twoja strata. Czym mniejsze czynić będziesz wysiłki w sprawie służenia sobie, tym większe będą twoje zasługi. Obca ci jest bezstronna niesamolubna miłość. Chociaż nie widzisz w tym żadnego zła, nie jesteś gotowa jej posiąść. S2 56.2

Kochałaś swojego męża i wyszłaś za niego. Wiedziałaś że wychodząc za mąż, zobowiązujesz się zostać matką dla jego dzieci. Lecz widziałam u ciebie pod tym względem braki. Jesteś żałośnie biedna i pożałowania godna nie kochając dzieci swego męża. Dlatego jeśli się nie odmienisz to zniszczysz te drogocenne klejnoty. Miłość nie jest cechą twego charakteru. Czy mam ci powiedzieć prawdę i stać się twoim wrogiem? Jesteś zbyt przesiąknięta samolubstwem by kochać dzieci innego człowieka. Pokazano mi że owoce waszego związku nie otrzymają błogosławieństwa i mocy życia oraz zdrowia ducha. Bóg opuści cię jeśli nie naprawisz swego charakteru, w którym posiadasz pewne braki. Tak jak twoje samolubstwo uschnie i zwiędną młode serca wokół ciebie, tak będzie droga Boża usychała i więdły zobowiązania twojej samolubnej miłości i jedności. Jeśli dalej pójdziesz obraną drogą, Bóg wyjdzie naprzeciw ciebie i usunie sprzed twoich oczu twoje ulubione bożki, aż uniżysz swe dumne, nieposkromione i samolubne serce przed Nim. S2 56.3

Widziałam że w dniu Pańskim będziesz musiała wydać wstrząsające sprawozdanie wskutek swych niewykonanych powinności. Uczyniłaś życie tych drogich dzieci bardzo gorzkie, zwłaszcza córek. Gdzież jest miłość i uczucie, cierpliwość i wyrozumiałość? W twym nieuświęconym sercu mieszka nienawiść. Więcej ganisz niż zachęcasz. Twoje zachowanie i surowy zwyczaj postępowania i nielitościwa natura są jak druzgocący grad dla delikatnej rośliny dla tej wrażliwej córki, za każdym ciosem ugina się, aż zostanie leżąca posiniaczona i złamana. S2 57.1

Twoje zachowanie wysusza strumień miłości, nadziei i szczęścia w twym dziecku. Na jej twarzy widać trwały wyraz smutku, a to zamiast wzbudzać w tobie współczucie i litość, wzbudza niecierpliwość i wyraźną niechęć. Gdybyś chciała, potrafiłabyś zmienić ten wyraz w ożywiony i radosny. “Czyż Bóg nie widzi? Czy tego nie przyjmuje do wiadomości?” — takie byłyby słowa anioła. Będzie sprawdzał te rzeczy. Sama podjęłaś się tej odpowiedzialności lecz szatan wykorzystał twoją nieszczęśliwą sytuację, twoje samolubstwo, które teraz okazujesz w całym swoim okrucieństwie — niepoprawna, nieuległa, opasająca cię jak żelaznymi okowami natura. Dzieci odczytują z twarzy matki miłość lub nienawiść. Zaślepiona jesteś w swych uczynkach. Czy mała smutna twarz i ciężkie westchnienia z uciśnionego serca wołającego o uczucie nie wzbudzają twej litości? Nie, nie w tobie. Okazując niechęć oddalasz jeszcze bardziej to dziecko od siebie i powiększa się przepaść między tobą a dzieckiem. S2 57.2

Widziałam że ojciec nie zajął się tą sprawą tak jak powinien. Bóg przez to jest zniesławiony. Ktoś inny skradł serce ojcowskie, krew z jego krwi, kość z jego kości. Bracie G., byłeś bardzo nieszczerym w walce ze złem. Jako głowa domu powinieneś zająć właściwe stanowisko i nie pozwolić aby tak się sprawy potoczyły. Widziałeś że nie wszystko było w porządku, czasem okazywałeś zmartwienie ale z obawy przed niezadowoleniem twojej żony i spowodowaniem nieprzyjemnego rozdźwięku w twojej rodzinie, zachowywałeś milczenie kiedy nie należało tak czynić. Miałeś zająć zdecydowane stanowisko i głos. Z tego powodu nie jesteś w porządku. Twoje dzieci nie mają matki, która by wstawiła się za nich by je uchronić od zła swoimi rozsądnymi słowami. S2 58.1

Twe dzieci i wszystkie inne, które utraciły tę, z której piersi płynęła matczyna miłość, doznały niepowetowanej straty. Lecz gdy znajdzie się ktoś aby zająć miejsce matki dla małego przestraszonego stadka, spoczywa na nim podwójna odpowiedzialność, aby być jeszcze bardziej czułym jak daleko jest to tylko możliwe, bardziej wyrozumiałym od ich własnej matki, aby potrafił zastąpić tę wielką stratę. Ty bracie G., byłeś jak śpiący człowiek. Weź swe dzieci do serca, obejmij swoimi chroniącymi ramionami, bądź dla nich czułym. Jeżeli tego nie uczynisz, w księgach niebios zostanie napisane: “Okazał braki”. S2 58.2

Oboje macie dzieło do wykonania. Na zawsze wstrzymajcie swoje narzekanie. Bracie G., nie pozwól aby samolubny i jałowy duch twojej żony kierował twoimi poczynaniami. Oboje piliście z tego samego ducha i oboje okradaliście Boga. Wołanie biedy jest na waszych ustach lecz niebiosa znają że to jest fałszywe, chociażby słowa wasze były prawdziwe, będziecie biednymi, jeśli dalej będziecie miłować ten świat. “Czy człowiek może okradać Boga? A jednak obrabowaliście Mnie lecz mówicie: ‘W czym okradaliśmy cię?’ W dziesięcinach i ofiarach. Zgoła jesteście przeklęci”. Usuńcie to przekleństwo jak najprędzej. S2 59.1

Bracie G., patrz na Boga jako na pasterza dusz. Ponieważ jemu musisz zdać sprawę ze swojej działalności a nie swojej żonie. Szafujesz jego powiernictwem. On wypożyczył ci tylko na chwilę to co jest jego własnością, żeby doświadczyć was czy będziecie “w uczynki dobre bogatymi, radzi dawali, a radzi udzielali, skarbiąc sami sobie grunt dobry na przyszły czas, aby otrzymali żywot wieczny”. 1 Tymoteusza 6,18-19. Bóg na pewno zażąda od ciebie rozrachunku. Niech ci pomoże przygotować się na ten sąd. Niech nasze własne ja zostanie ukrzyżowane. Niech drogocenna łaska Boża przebywa w waszym sercu i niech się stanie w nas żywą. Odwróć się od świata i jego żądz. “Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeźli kto miłuje świat, niemasz w nim miłości ojcowskiej”. 1 Jana 2,15. Choćby wasze deklaracje sięgały aż do nieba a byłbyś samolubny, nie możesz otrzymać miejsca w niebie wraz z uświęconymi, czystymi i świętymi. “Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”. Mateusza 6,21. Jeżeli twój skarb jest w niebie to i serce twoje tam będzie. Będziesz mówił o niebie, o życiu wiecznym i o koronie nieśmiertelnej chwały. Jeżeli swój skarb złożysz na ziemi, będziesz mówił o rzeczach świeckich martwiąc się skarbami i zyskami. “Bo cóż pomoże człowiekowi choćby wszystek świat pozyskał, a szkodowałby na duszy swojej?” Marka 8,36. S2 59.2

Dla ciebie jest płomyk ku zbawieniu jeśli tylko będziesz chciał, jeżeli nie chcesz zginąć. Jezus może cię zbawić. Ale siostro G., Bóg mi wskazał że jesteś ogromnie oszukaną, musisz doznać całkowitego nawrócenia, w przeciwnym razie nigdy nie będziesz wśród tych, którzy tu przechodzą wielkie cierpienia i oczyszczają swoje szaty we krwi Baranka. S2 60.1

*****