Świadectwa dla zboru I

118/122

Rozdział 116 — Książki i traktaty

Właściwy obieg i rozprowadzanie naszych publikacji jest jedną z najważniejszych gałęzi obecnej pracy. Niewiele można zdziałać bez tego. Nasi kaznodzieje mogą zrobić więcej w tej pracy niż jakakolwiek inna grupa ludzi. Prawdą jest że kilka lat temu wielu naszych kaznodziei doprowadziło sprawę sprzedaży książek zbyt daleko. Niektórzy z nich dodawali je do materiałów, które mieli na sprzedaż, nie tylko do publikacji o bardzo małej wartości, lecz także do równie małowartosciowych artykułów, którymi handlowali. S1 687.2

Niektórzy z naszych kaznodziejów utrzymują krańcowy pogląd na to, co powiedziałam w świadectwie nr 11 na temat sprzedaży naszych publikacji. Jeden z nich w stanie Nowy Jork, na którym ciężar pracy nie spoczywa aż tak bardzo, który pracował jako manager, mając dobry wybór publikacji zadecydował, że nie będzie więcej ich sprzedawał i napisał do biura, że od tej chwili publikacje są do ich dyspozycji. Jest to niewłaściwe. Podam tutaj wyjątek ze świadectwa nr 11. S1 687.3

“Ciężar sprzedawania naszych publikacji nie powinien spoczywać na kaznodziejach, którzy pracują słowem i piórem. Ich czas i siłę powinno się utrzymywać w rezerwie aby ich wysiłki mogły być dogłębnie wykorzystane podczas serii wykładów. Ich czas i siły nie powinny być wyczerpywane na sprzedaż książek podczas gdy mogą być podane publiczności przez tych, którzy nie są obciążeni nauczaniem Słowa Bożego. Przy wstępowaniu na nowe pola może się stać koniecznym aby kaznodzieja zabierał ze sobą publikacje na sprzedaż dla ludzi, może być także konieczne w niektórych przypadkach aby sprzedawać książki i zawierać transakcje dla biura publikacji. Ale powinno się unikać takiej pracy kiedy może być ona wykonana przez kogoś innego.” S1 688.1

Pierwsza część tego wyjątku jest określona przez ostatnią. Aby sprawę określić dokładniej, moje poglądy na ten temat są następujące: Tacy kaznodzieje jak starsi: Andrews, Waggoner, White, Loughbrough, którzy nadzorują całą pracę i w konsekwencji mają dodatkową ilość trosk, ciężarów i pracy, nie powinni dodawać do swych ciężarów sprzedawania naszych publikacji, zwłaszcza na zgromadzeniach namiotowych i w czasie Generalnej Konferencji. Pogląd ten został podany by skorygować tych, którzy na takich nabożeństwach do tej pory schodzili poniżej godności dzieła i rozkładali przed tłumem artykuły handlowe nie mające nic wspólnego z dziełem Bożym. S1 688.2

Nasi pozostali kaznodzieje cieszący się dobrym stanem zdrowia mogą z największym wskazaniem zaangażować się we właściwym czasie w sprzedaż naszych ważnych publikacji. Zwłaszcza sprzedaż i obieg takich dzieł jakie ostatnio podawano uwadze naszego ludu, wymagających od nich ożywionych wysiłków w obecnej chwili. W czasie czterech tygodni naszej podróży po hrabstwach Gratiot, Saginaw i Tuskola, mój mąż sprzedawał oraz rozdawał ubogim książki na wartość czterystu dolarów. On pierwszy przedstawił ludziom wartość książek i wtedy byli gotowi do zabrania ich tak szybko jak tylko mógł obsłużyć przy pomocy kilku osób. S1 688.3

Dlaczego nasi bracia nie przesyłają swoich zamówień na książki i traktaty bardziej hojnie? I dlaczego nasi kaznodzieje nie zabierają się szczerze do tej pracy? Nasz lud powinien wiedzieć że prace te są właśnie bardzo potrzebne aby pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Oto jest szansa na zainwestowanie środków zgodnie z błogosławieństwem i błogosławionym planem hojności. Czasami można czytać w ludziach niemal jak w książkach. Są wśród nas tacy, którzy wkładają od stu do tysiąca a nawet więcej dolarów w Instytut Zdrowia, a którzy włożyli tylko od pięciu do 25 dolarów w duże przedsięwzięcie publikowania książek, ulotek i traktatów wykładających prawdy, które mówią o sprawach życia wiecznego. W pierwszym przypadku przypuszcza się że inwestowanie będzie opłacalne, a w drugim — jak możemy sądzić z niskich wkładów — uważa się, że jest to całkowita strata. S1 689.1

Nie będziemy spokojnie siedzieć jeżeli chodzi o ten temat. Nasi ludzie przyjdą do pracy. Nadejdą środki. A my powiedzmy biednym, którzy potrzebują książek: przyślijcie zamówienia ze stwierdzeniem na temat warunków dóbr doczesnych a wyślemy wam paczkę, zawierającą cztery tomy “Dary Duchowe”, “Jak żyć”, “Apel do matek”, “Czytanie sobotnie” i dwie duże karty z “Kluczem wyjaśniającym”. Jeżeli część z nich macie, napiszcie co posiadacie a my wyślemy inne książki w ich miejsce lub prześlemy takie, których nie macie. Wyślijcie pięćdziesiąt centów na opłacenie przesyłki a my wyślemy wam paczkę o wartości pięciu dolarów i obciążymy wasz fundusz na cztery dolary.* S1 689.2

W tej dobroczynnej sprawie kolportażu pożytecznych książek wszyscy muszą działać na podstawie wielkiego planu hojności, takiego jak jest wprowadzony w życie przy publikacji i sprzedaży amerykańskich Biblii i traktatów. W wielu aspektach postępowanie takich mamucich stowarzyszeń warte jest naśladowania. Hojność widać w testamentach i nadaniach a wykonywane jest na wysprzedażach i rozdawaniu Biblii i traktatów. Adwentyści Dnia Siódmego powinni je znacznie wyprzedzać w sprawie książek, jak w każdej innej sprawie. Oby Bóg pomógł nam. Nasze traktaty powinny być oferowane setkami w cenie takiej jak kosztują z pozostawieniem niewielkiego marginesu na zapłacenie za opakowanie pocztowe i przesyłkę. Kaznodzieje i lud powinni się zaangażować w obieg książek, ulotek i traktatów jak nigdy dotychczas. Sprzedawajcie, gdzie tylko ludzie mogą i chcą kupować, a tam gdzie nie chcą lub nie mogą, dawajcie im książki. S1 689.3

*****