Działalność apostołów

32/59

Rozdział 31 — Przesłanie wzięte do serca

Z Efezu Paweł wyruszył w kolejną podróż misyjną, podczas której miał nadzieję odwiedzić raz jeszcze te miejsca w Europie, w których kiedyś pracował. Przebywając jakiś czas w Troadzie “dla zwiastowania ewangelii Chrystusowej” (2 Koryntian 2,12), znalazł tam ludzi gotowych słuchać poselstwa. O swojej pracy w tym mieście napisał później: “Drzwi zastałem otwarte w Panu”. Wiersz 12. Jednak choć jego starania w Troadzie uwieńczone zostały powodzeniem, Paweł nie mógł tam długo pozostać. “Troska o wszystkie zbory” (2 Koryntian 11,28), a zwłaszcza o zbór koryncki, ciążyła mu na sercu. Liczył na to, że w Troadzie spotka Tytusa i dowie się od niego, jak przyjęte zostały słowa rady i napomnienia wysłane do braci w Koryncie. Jednak zawiódł się w swoich oczekiwaniach. W późniejszym czasie tak opisał to, co wówczas przeżywał: “Nie zaznałem spokoju ducha, bo nie zastałem tam Tytusa, mego brata”. 2 Koryntian 2,13. Dlatego też opuścił Troadę i przeprawił się do Macedonii, gdzie w Filippi spotkał Tymoteusza. DA 177.1

W tym czasie, wypełnionym troską o zbór w Koryncie, Paweł żywił najlepsze nadzieje, ale chwilami poczucie głębokiego smutku ogarniało jego duszę — obawiał się, że jego rady i napomnienia zostały niewłaściwie zrozumiane. “Ciało nasze nie zaznało żadnego odpoczynku, lecz zewsząd byliśmy uciśnieni walkami zewnątrz, obawami od wewnątrz. Lecz Ten, który pociesza uniżonych, Bóg, pocieszył nas przez przybycie Tytusa”. 2 Koryntian 7,5-6. DA 177.2

Ten wierny posłaniec przyniósł pocieszające wieści o wspaniałej zmianie, jaka nastąpiła wśród wierzących w Koryncie. Wielu przyjęło pouczenia zawarte w liście Pawła i opamiętało się w swoich grzechach. Ich życie nie było już zniewagą dla chrześcijaństwa, ale roztaczało mocny wpływ na rzecz praktycznej pobożności. DA 177.3

Ucieszony apostoł posłał kolejny list do wierzących w Koryncie, wyrażając swoją serdeczną radość z dobrego dzieła, jakie się wśród nich dokonało: “Jeśli nawet listem was zasmuciłem, nie żałuję tego”. Wiersz 8. Kiedy nękał go lęk, czy jego słowa nie zostały odrzucone, chwilami żałował, że napisał tak zdecydowanie i surowo. “Cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu tak, że w niczym nie ponieśliście szkody z naszej strony. Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje”. Wiersz 9-10. Skrucha będąca owocem działania łaski Bożej na serce człowieka prowadzi do wyznania i porzucenia grzechu. Takie owoce apostoł widział w życiu wierzących Koryntian. “Patrzcie, co ten wasz smutek według Boga sprawił, jaką gorliwość, jakie uniewinnianie się, jakie oburzenie, jaką obawę, jaką tęsknotę, jaki zapał”. Wiersz 11. DA 177.4

Od długiego czasu Paweł nosił w duszy ciężar troski o zbory — ciężar tak wielki, że ledwie był w stanie go znieść. Fałszywi nauczyciele usiłowali udaremnić jego wpływ na wierzących i wpoić im swoje nauki w miejsce prawdy ewangelii. Zmartwienia i rozczarowania, jakie dotykały Pawła, znalazły wyraz w jego słowach: “Ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym”. 2 Koryntian 1,8. DA 178.1

Jednak teraz jeden powód troski został usunięty. Na wieść o przyjęciu jego listu przez Koryntian Paweł nie omieszkał wyrazić swojej radości: “Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza. Bo, jak liczne są cierpienia Chrystusowe wśród nas, tak też i przez Chrystusa obficie spływa na nas pociecha. Jeśli tedy utrapienie nas spotyka, jest to dla waszego pocieszenia i zbawienia; jeśli zaś pocieszenie, jest to ku waszemu pocieszeniu, którego doświadczacie, gdy w cierpliwości znosicie te same cierpienia, które i my znosimy; a nadzieja nasza co do was jest mocna, gdyż wiemy, iż jako w cierpieniach udział macie, tak i w pociesze”. Wiersz 3-7. DA 178.2

Wyrażając radość z ich ponownego nawrócenia i wzrastania w łasce, Paweł przypisał Bogu całą chwałę za to przemienienie serc i czynów. “Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi; zaiste, myśmy wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych, którzy są potępieni”. 2 Koryntian 2,14-15. Było wówczas zwyczajem, że zwycięski wódz, wracając po bitwie do swojego miasta, prowadził za sobą jeńców. Podczas triumfalnego pochodu palono kadzidło, a jego woń była dla jeńców prowadzonych na egzekucję wonią śmierci, oznaczającą, że zbliża się ich koniec. Jednak dla tych jeńców, którzy zyskali łaskę wodza i którym darowano życie, woń kadzidła była wonią życia, gdyż wskazywała rychłe uwolnienie. DA 178.3

Paweł był teraz pełen wiary i nadziei. Czuł, że szatan nie zatriumfuje nad dziełem Bożym w Koryncie, a w słowach uwielbienia wyrażał wdzięczność płynącą z serca. On i jego współpracownicy świętowali zwycięstwo nad wrogami Chrystusa i prawdy, idąc dalej przed siebie, by szerzyć poznanie Zbawiciela. Niczym woń kadzidła ewangelia miała wypełnić świat. Tym, którzy przyjmą Chrystusa, poselstwo ewangelii miało być wonią życia ku życiu, ale tym, którzy utwierdzą się w niewierze, miało stać się wonią śmierci ku śmierci. DA 178.4

Uświadamiając sobie ogrom dzieła, Paweł wołał: “A do tego któż jest zdatny?” 2 Koryntian 2,16. Kto jest w stanie głosić Chrystusa w taki sposób, aby Jego wrogowie nie mieli pretekstu, by gardzić posłańcem czy przesłaniem, które niesie? Paweł pragnął uświadomić wierzącym poważną odpowiedzialność spoczywającą na kaznodziejach ewangelii. Jedynie wierność w głoszeniu Słowa połączona z czystym, uczciwym życiem może sprawić, że wysiłki kaznodziei otrzymają Bożą akceptację i przyczynią się do dobra ludzi. Kaznodzieje w naszych czasach, przytłoczeni ogromem dzieła, także mogą zawołać wraz z apostołem: “A do tego któż jest zdatny?”. DA 179.1

Byli tacy, którzy po pierwszym liście oskarżyli Pawła, że zachwala samego siebie. Apostoł nawiązał do tego, prosząc wyznawców, by ocenili jego intencje. Pytał: “Czy znowu zaczynamy polecać samych siebie? Alboż to potrzebujemy, jak niektórzy, listów polecających do was albo od was?” 2 Koryntian 3,1. Wierzący udający się na nowe miejsce nierzadko zabierali ze sobą listy polecające ze zboru, z którym byli poprzednio związani. Jednak wiodący pracownicy, założyciele zborów, nie mieli potrzeby takiego polecenia. Wierzący w Koryncie, którzy od kultu bożków zostali nawróceni ku wierze ewangelii, sami byli najlepszym listem polecającym, jakiego potrzebował Paweł. To, że przyjęli ewangelię, a ich życie uległo zmianie, dobitnie świadczyło o jego wierności w pracy oraz autorytecie niezbędnym, by doradzać, karcić i napominać, jak przystało na sługę Chrystusa. DA 179.2

Paweł powołał się na braci i siostry w Koryncie jako swoje świadectwo. “Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi; wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie na tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich”. Wiersz 2-3. DA 179.3

Nawrócenie grzeszników i ich uświęcenie w prawdzie jest dla kaznodziei najmocniejszym dowodem Bożego powołania do służby. Dowód jego apostolstwa jest wypisany na sercach nawróconych ludzi, a świadczy o nim ich odrodzone życie. Chrystus zostaje ukształtowany w nich. Widząc tę pieczęć przyłożoną na jego pracy, kaznodzieja doznaje wzmocnienia. DA 179.4

Obecnie kaznodzieje Chrystusa potrzebują takiego samego świadectwa, jakie zbór koryncki składał o trudzie Pawła. Jednak choć wielu dziś wstępuje do służby kaznodziejskiej, to jednak rzadko zdarza się spotkać kaznodziejów zdolnych i uświęconych — ludzi pełnych miłości, jaka jest w sercu Chrystusa. Pycha, zadufanie, umiłowanie świata, wytykanie błędów, rozgoryczenie, zawiść — oto owoce, jakie przynosi wielu wyznających religię Chrystusową. Ich życie, w zdecydowanym przeciwieństwie do życia Zbawiciela, nieraz przynosi smutne świadectwo pracy kaznodziejów, pod wpływem których ludzie ci rzekomo się nawrócili. DA 179.5

Nie ma dla człowieka większego zaszczytu niż powołanie przez Boga w szeregi zdolnych pełnić służbę ewangelii. Jednak ci, których Pan obdarza mocą i powodzeniem w swoim dziele, nie pysznią się tym. Uznają swoją całkowitą zależność od Niego, świadomi, że sami z siebie nie mają żadnej mocy. Wraz z Pawłem powtarzają: “Nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza”. Wiersz 5-6. DA 180.1

Prawdziwy kaznodzieja wykonuje dzieło Mistrza. Odczuwa doniosłość swej pracy, jest świadomy, że wobec świata pełni rolę podobną do tej, jaką pełnił Chrystus. Pracuje niestrudzenie, by prowadzić grzeszników ku szlachetniejszemu, bardziej wzniosłemu życiu, aby mogli otrzymać nagrodę przeznaczoną dla zwycięzcy. Jego usta są naznaczone żywym żarem z ołtarza, tak iż wywyższa Jezusa jako jedyną nadzieję grzesznika. Ci, którzy go słuchają, wiedzą, że trwa w bliskiej łączności z Bogiem przez żarliwą, skuteczną modlitwę. Duch Święty spoczywa na nim, a jego dusza odczuwa żywy niebiański ogień, dzięki czemu jest on w stanie duchowo rozsądzać duchowe sprawy. Dana jest mu moc burzenia warowni szatana. Kiedy przedstawia miłość Bożą, serca ludzi otwierają się w skrusze, a wielu pyta: co mam czynić, abym był zbawiony? DA 180.2

“Dlatego, mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu, lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składanie dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem. A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną, w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga. Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest Panem, o sobie zaś, żeśmy sługami waszymi dla Jezusa. Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym”. 2 Koryntian 4,1-6. DA 180.3

W ten sposób apostoł wywyższał łaskę i miłosierdzie Boga, objawione w świętych prawdach powierzonych mu jako kaznodziei Chrystusowemu. Dzięki obfitemu Bożemu miłosierdziu on i jego współpracownicy byli podtrzymywani w trudach, uciskach i niebezpieczeństwach. Nie kształtowali swojej wiary i nauczania tak, by dostosować je do pragnień słuchaczy, ani nie taili prawd niezbędnych dla zbawienia, by uczynić swoje nauczanie bardziej atrakcyjnym. Przedstawiali prawdę z prostotą i przejrzystością, modląc się o przekonanie i nawrócenie ludzi. Starali się postępować zgodnie z tym, czego nauczali, aby przedstawiana przez nich prawda zyskała potwierdzenie w oczach tych, którzy jej słuchali. DA 180.4

Apostoł pisał dalej: “Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas”. Wiersz 7. Bóg mógł ogłosić swoją prawdę za pośrednictwem bezgrzesznych aniołów, ale nie taki był Jego plan. On wybrał ludzi ograniczonych słabością jako narzędzia realizacji Jego zamierzeń. Bezcenny skarb został złożony w glinianych naczyniach. Przez ludzi jego błogosławieństwa mają zostać przekazane światu. Przez nich Jego chwała ma zajaśnieć w ciemnościach grzechu. W służbie miłości mają oni wychodzić naprzeciw grzesznym i potrzebującym, aby prowadzić ich do krzyża. We wszystkich swoich działaniach mają przypisywać chwałę, cześć i uwielbienie Temu, który jest ponad wszystkimi. DA 181.1

Nawiązując do swojego doświadczenia, Paweł wskazał, że wybierając służbę dla Chrystusa, nie kierował się egoistycznymi pobudkami, gdyż droga tej służby znaczona była próbami i pokusami. “Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło”. Wiersz 8-10. DA 181.2

Paweł przypomniał braciom i siostrom, że on i jego współpracownicy, jako posłańcy Chrystusa, byli stale w niebezpieczeństwie. Trudności, jakie przechodzili, wyczerpały ich siły. “Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was”. Wiersz 11-12. Cierpiąc fizycznie wskutek wyrzeczeń i trudu, ci słudzy Chrystusa upodabniali się do Niego w Jego śmierci. Ale to, co w nich sprawiało śmierć, przynosiło życie i uzdrowienie Koryntianom, którzy wierząc w prawdę, stawali się uczestnikami życia wiecznego. Wobec tego naśladowcy Jezusa powinni byli zachować ostrożność, by przez zaniedbanie i brak wrażliwości nie dokładać ciężarów i przykrości kaznodziejom. DA 181.3

Paweł pisał dalej: “Mając zaś tego samego ducha wiary, jak to jest napisane: Uwierzyłem, przeto powiedziałem, i my wierzymy, i dlatego też mówimy”. Wiersz 13. W pełni świadomy rzeczywistości powierzonej mu prawdy Paweł nie miał żadnego powodu, by głosić Słowo Boże, posługując się podstępem czy ukrywając swoje prawdziwe przekonania. Nie był też skłonny pozyskiwać bogactw, zaszczytów czy luksusu za cenę dostosowania się do poglądów popularnych w świecie. Choć stale groziła mu męczeńska śmierć za wiarę, którą zwiastował Koryntianom, nie czuł się onieśmielony, gdyż wiedział, że Ten, który umarł i zmartwychwstał, wzbudzi i jego z grobu, by stawić go przed Ojcem. DA 181.4

Pisał: “Wszystko to bowiem dzieje się ze względu na was, aby, im więcej jest uczestników łaski, tym bardziej obfitowało dziękczynienie ku chwale Bożej”. Wiersz 15. Apostołowie głosili ewangelię nie po to, by wywyższyć samych siebie. To nadzieja zaniesienia zbawienia bliźnim skłaniała ich do poświęcenia życia temu dziełu. Ta nadzieja sprawiała, że nie ustawali w wysiłkach, nawet w obliczu zagrożeń oraz cierpienia. DA 182.1

Paweł oświadczył: “Dlatego nie upadamy na duchu; bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem”. Wiersz 16. Paweł odczuwał moc wroga, ale choć jego fizyczne siły zanikały, to jednak wiernie i niezachwianie ogłaszał ewangelię Chrystusa. Ubrany w całą zbroję Bożą ten żołnierz krzyża parł naprzód w boju. Jego głos pełen otuchy ogłaszał zwycięstwo w walce. Patrząc ku nagrodzie oczekującej wiernych, wołał triumfalnie: “Nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne”. Wiersz 17-18. DA 182.2

Wielce żarliwe i wzruszające jest wezwanie apostoła do braci i sióstr w Koryncie, by na nowo przyjrzeli się niezrównanej miłości Odkupiciela. “Znacie łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem jego ubogaceni zostali”. 2 Koryntian 8,9. Wiecie, z jakich wyżyn zstąpił i do jakiej głębi upokorzenia się zniżył. Kiedy raz wkroczył na ścieżkę wyrzeczenia i ofiary, nie zboczył z niej, póki nie złożył swego życia. Nie było dla Niego chwili wytchnienia w drodze z tronu na krzyż. DA 182.3

Paweł wyjaśniał punkt po punkcie, aby ci, którzy będą czytali jego list, mogli w pełni pojąć niezrównane uniżenie Zbawiciela ze względu na nich. Przedstawiając Chrystusa jako rzeczywiście równego Bogu i wraz z Nim odbierającego hołd aniołów, apostoł nakreślił Jego drogę aż do najgłębszego upokorzenia. Paweł był przekonany, że jeśli jego adresaci pojmą zdumiewającą ofiarę złożoną przez Majestat niebios, wówczas wszelki egoizm zniknie z ich życia. Wskazał, jak Syn Boży odłożył swoją chwałę, dobrowolnie poddając się warunkom ludzkiej natury, a następnie ukorzył się jako sługa, stając się posłusznym aż do śmierci, “i to do śmierci krzyżowej” (Filipian 2,8), aby podnieść upadłego człowieka ku nadziei i radości nieba. DA 182.4

Kiedy studiujemy boski charakter w świetle krzyża, wówczas widzimy miłosierdzie, czułość i przebaczenie połączone ze sprawiedliwością i prawością. Widzimy na tronie Tego, który na rękach, stopach i boku nosi znaki cierpienia będącego ceną pojednania człowieka z Bogiem. Widzimy Ojca — nieskończonego, mieszkającego w światłości niedostępnej, a jednak przyjmującego nas na mocy zasług Jego Syna. Obłok pomsty, grożący jedynie nędzą i rozpaczą, w świetle płynącym z krzyża objawia Boże przesłanie: Żyj, grzeszniku, żyj! Skruszony, wierzący człowieku, żyj! Ja zapłaciłem okup za ciebie. DA 182.5

Rozważając to, czego dokonał Chrystus, stoimy na brzegu niezmierzonego oceanu miłości. Próbujemy mówić o tej miłości, ale słowa zawodzą. Gdy myślimy o Jego życiu na ziemi, Jego ofierze złożonej za nas, Jego dziele w niebie w roli naszego obrońcy i o mieszkaniach, jakie przygotowuje dla tych, którzy Go miłują, możemy jedynie zawołać: o, niezmierzona wysokości i głębokości miłości Chrystusowej! “Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze”. “Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi”. 1 Jana 4,10; 3,1. DA 183.1

W każdym szczerym uczniu Chrystusa miłość ta jak ofiarny ogień płonie na ołtarzu serca. To tutaj, na ziemi, miłość Boża została objawiona przez Chrystusa. To na ziemi Jego dzieci mają odzwierciedlać tę miłość w swoim nieskalanym życiu, aby grzesznicy zostali pociągnięci do krzyża i ujrzeli Baranka Bożego. DA 183.2