Polska Biblia

444/1189

Joba 8

1 I odpowiedział Bildad Suhytczyk, a rzekł:

2 Pokądże rzeczy takowe mówić będziesz? a pokąd będą słowa ust twoich jako wiatr gwałtowny?

3 Izażby miał Bóg sąd podwrócić? a Wszechmocny miałby sprawiedliwość wynicować?

4 Że synowie twoi zgrzeszyli przeciw niemu, przetoż ich puścił w rękę nieprawości ich.

5 Jeźli się ty wczas nawrócisz do Boga, a będziesz się modlił Wszechmocnemu;

6 Jeźli będziesz czystym i szczerym; tedyć pewnie ocuci dla ciebie, i spokojne uczyni mieszkanie sprawiedliwości twojej.

7 A choć początek twój mały będzie, jednak ostatek twój bardzo się rozmnoży.

8 Bo spytaj się proszę wieku starego, a nagotuj się ku wyszpiegowaniu ojców ich.

9 (Gdyż wczorajszymi jesteśmy, a nic nie wiemy, ponieważ jako cień są dni nasze na ziemi.)

10 Oni cię nauczą i powiedząć, i z serca swego wypuszczą słowa.

11 Azaż urośnie sitowie bez wilgotności? Izali urośnie rogoża bez wody?

12 Owszem jeszcze w zieloności swojej, niż bywa podcięta, prędzej niż inna trawa usycha.

13 Takieć są drogi wszystkich, którzy zapominają Boga; i tak nadzieja obłudnika zginie.

14 Podcięta bywa nadzieja jego, a jako dom pająka ufanie jego.

15 Spolężeli na domu swoim, nie ostoi się; wesprzeli się na nim, nie zadzierzy się.

16 Zieleni się na słońcu, i w ogrodzie jego świeża latorośl jego wyrasta.

17 Nad ródłem splątają się korzenie jego, i na miejscu kamienistem rozkłada się.

18 Ale gdy go wytną z miejsca jego, tedy się go miejsce zaprze, mówiąc: Niewidziałem cię.

19 Toć to jest wesele drogi jego, a inny z ziemi wyrośnie.

20 Oto Bóg nie odrzuci człowieka szczerego, ale złośnikom nie poda ręki.

21 Aż się napełnią śmiechem usta twe, a wargi twoje wykrzykaniem.

22 Gdyż, którzy cię mają w nienawiści, obleczeni będą wstydem, a przybytku niepobożnych nie będzie.