Świadectwa dla zboru III

49/94

Ofiara na Górze Karmel

Eliasz zażądał aby zgromadził się na górze Karmel cały lud Izraelski i wszyscy prorocy Baala. Straszna oraz uroczysta powaga wystąpiła na twarzach proroków i ludzi, którzy stanęli w obecności Bożej Pana Zastępów. Sytuacja Izraela kiedy był w stanie odstępczym wymagała zdecydowanego bezkompromisowego postępowania, silnego i pewnego autorytetu. Bóg przygotował poselstwo odpowiednie do czasu i okoliczności. Czasami daje swego Ducha swym sługom aby wołali na alarm dniem i nocą tak jako Jego poseł Jan: “Przygotujcie drogę Panu”. I wówczas potrzebni są ludzie aktywni, którzy nie będą unikać obowiązku, ale ich energia i zapał wzbudzać będzie gorliwość i zażądają: “Kto jest po stronie Pana? Niech przystąpi do nas.” Bóg zawsze będzie miał odpowiednie poselstwo dla swego ludu w różnych sytuacjach i warunkach. S3 279.1

Posłowie szybko jak na skrzydłach zostali rozesłani po całym królestwie z poselstwem Eliasza. Przedstawiciele wyszli z miast, wiosek i rodzin. Wszyscy wydawali się w pośpiechu odpowiedzieć na wezwanie jak gdyby jakiś wspaniały cud się zdarzył. Zgodnie z rozkazem Eliasza Achab zgromadził proroków Baala na górze Karmel. Serce niewiernego wodza izraelskiego było przestraszone i ze wzruszenia szło za wskazówkami stanowczego proroka Bożego i wypełniało jego rozkazy. S3 279.2

Lud zaczął się gromadzić na górze Karmel w przepięknym miejscu, które było zwilżane rosą i skrapiane deszczem doprowadzając do rozkwitu. Teraz ta piękna roślinność zwiędła z powodu gniewu Bożego i przekleństwa. Na tej górze gdzie rosły okazałe drzewa i piękne kwiaty, prorocy Baala postawili ołtarz pogańskich bałwanów. Góra ta wznosiła się ponad otaczającymi krainami, była okazała, dostarczała wspaniałego widoku na okoliczne tereny królestwa. Dlatego że Bóg był jawnie znieważony bałwochwalstwem na tym miejscu, Eliasz wybrał je za najbardziej odpowiednie aby objawić Jego moc i potęgę oraz obronić Jego cześć. S3 279.3

Prorocy Jezabel w liczbie osiemset pięćdziesięciu przyszli jak kompania wojska przygotowana do bitwy, maszerowali z towarzyszącą im muzyką i wielką okazałością. Ich serca jednak się wahały kiedy pomyśleli sobie że słowo proroka Bożego miało taką moc że ziemia izraelska była na trzy lata pozbawiona rosy i deszczu. Poczucie strasznej chwili stało się widoczne. Zaufali i wierzyli swoim bożkom lecz nie byli w stanie zaprzeczyć słowom Eliasza ani udowodnić mu kłamstwo czy fałsz. Ich bożkowie byli obojętni i głusi na ich błagania, modlitwy i ofiary. S3 280.1

Eliasz wcześnie rano stanął na górze Karmel otoczony przez zastępy Izraela i proroków baalowych. Samotny człowiek pośród niezmierzonych tłumów stanął jednak nieustraszony i pewny. Ten, któremu całe królestwo przypisywało winę za nieszczęście, stoi przed nimi nieugięty i nieustraszony bez zastępów widzialnej armii i okazałości. Stanął skromny w swym prostym odzieniu z wielką powagą, uroczystym obliczem, świadomy swojego świętego posłannictwa — sługi, który wykonuje Jego rozkazy. Eliasz skierował swe oczy na najwyższy szczyt góry gdzie stał ołtarz Jehowy a góra ta była kiedyś pokryta świeżo rozwiniętymi drzewami i kwiatami. Nie był to obraz biedy. Teraz na opustoszałym i całkiem zaniedbanym terenie widać zburzony ołtarz Jehowy. W zasięgu wzroku dostrzec można zadbane ołtarze Baala. Achab stoi na czele kapłanów Baala, a wszyscy z zapartym tchem w zniecierpliwieniu z bojaźnią oczekują na słowa Eliasza. S3 280.2

W pełnym świetle słońca otoczony przez tysiące wojowników, proroków Baala, w obecności monarchy Izraela stoi bezbronny człowiek Eliasz, niepozorny i samotny a jednak nie sam. Otacza go najpotężniejszy orszak niebieski. Z nieba przybyli aniołowie aby ochraniać wiernego i sprawiedliwego proroka. Zdecydowanym i stanowczym głosem Eliasz zawołał: “I długosz będziecie chromać na obie strony? Jeźli Pan jest Bogiem — idźcie za nim, a jeźli baal — idźcie za nim. I nie odpowiedział mu lud ni słowa”. 1 Królewska 18,21. Nikt w tym wielkim zgromadzeniu nie ośmielił się wypowiedzieć jednego słowa za Bogiem i ukazać swoją wierność Bogu Jehowie. S3 280.3

Straszne zakłamanie i zaślepienie jak ciemna i gęsta chmura otoczyły Izraela. Ta ślepota i odstępstwo nie stało się nagle ani gwałtownie. Następowało stopniowo i powoli gdy nie zważali i nie przyjmowali słowa napomnienia i ostrzeżenia jakie Pan im posyłał w związku z ich pychą i grzechem. A teraz w tym krytycznym i straszliwym momencie, w obecności bałwochwalczych kapłanów i odstępczego króla byli niezdecydowani i obojętni. Jeżeli jest grzech, którego Bóg najwięcej nienawidzi, to grzech bezczynności w chwilach ciężkich i niebezpiecznych. Obojętność w momencie religijnego kryzysu jest uważana przez Boga za przestępstwo i za przejaw najgorszego przeciwstawiania się Bogu. S3 281.1

Cały Izrael milczał. Ale słyszano głos Eliasza adresowany do nich: “Jam tylko jeden pozostał z proroków, a u Baala czterysta i pięćdziesiąt mężów. Niech nam dadzą dwóch cielców, a niech sobie obiorą cielca jednego, a porąbią go na sztuki i nałożą na drwa, ale ognia niech nie podkładają, ja też przygotuję drugiego cielca, którego włożę na drwa, a ognia nie podłożę. Potem wzywajcie imienia bogów waszych, a ja będę wzywał imienia Pańskiego a Bóg który się ozwie przez ogień, ten niech będzie Bogiem. Na co odpowiadając wszystek lud rzekł: Dobrześ powiedział. I rzekł Eliasz do proroków baalowych: Obierzcie sobie cielca jednego, a zgotujcie go pierwej, bo was jest więcej, wzywajcie imienia bogów waszych, ale ognia nie podkładajcie. A tak wzięli cielca, którego im dał, a zgotowawszy wzywali imienia baalowego od poranku aż do południa mówiąc: O baalu wysłuchaj nas! Ale nie było głosu, ani ktoby odpowiedział. I skakali koło ołtarza, który byli uczynili”. 1 Królewska 18,22-26. S3 281.2

Propozycja Eliasza była rozsądna. Lud nie ośmielił się jej zganić i znalazł odwagę aby odpowiedzieć. “Dobrześ powiedział”. Baalowi prorocy nie odważyli się teraz wycofać czy umknąć. Bóg kierował tą próbą i postanowił dać sławne zwycięstwo swojemu prorokowi a spowodować wielką kompromitację dla przywódców bałwochwalstwa. Kapłani Baala nie mając innego wyjścia zaakceptowali te warunki. Ze strachem i poczuciem winy w swych sercach, zachowując pozory spokoju, postawili swój ołtarz i położyli na nim drwa i ofiarę a następnie zaczęli wołać swe zaklęcia oraz śpiewać i wykrzykiwać co jest w bałwochwalczych pogańskich służbach zwyczajem. Ich nawoływania odbijały się wśród drzew i pagórków. “O baalu wysłuchaj nas.” Kapłani zgromadzili się wokół ołtarza i podskakując przy pomocy nienaturalnych gestów, błagając i krzycząc, targając swe włosy i raniąc swe ciała, manifestowali pobożność pogańską. S3 281.3

Mija ranek, przychodzi południe a ich bogowie nawet nie drgnęli aby odpowiedzieć godnym pożałowania kapłanom Baala okłamanych bałwochwalstwem. Żaden głos nie odpowiada na ich fanatyczne okrzyki. Kapłani starają się ciągle wymyślać sposób w jaki mogliby rozpalić ogień na ołtarzu i okazać chwałę Baalowi. Lecz oko Eliasza śledziło każdy ruch. Osiemset głosów stało się ochrypłym okrzykiem. Ich odzież pokryła się krwią a mimo to ich podniecenie nie opada, ich szaleńcze wysiłki nie ustają. Ich prośby mieszają się z przeklinaniem boga słońca, który nie daje ognia na ich ołtarze. Eliasz stoi pokornie z boku patrząc czy aby jakieś oszustwo nie dokonuje się ponieważ zdaje sobie sprawę z tego że jeżeli w jakiś sposób potrafiliby rozpalić ogień na ołtarzu, byłby rozsiekany na sztuki. Pragnie ukazać ich szaleństwo i niewiarę w prawdziwego Boga, nie rozróżniając tych dwóch zagadnień, chociaż mieli nieodparte dowody cudownych czynów, kiedy przejawiał swą moc Majestatu oraz niezliczone dowody nieskończonej łaski i miłości Bożej. S3 282.1

A gdy było południe naśmiewał się z nich Eliasz mówiąc: “Wołajcie większym głosem ponieważ jest bóg, tylko że się albo zamyślił, albo jest zabawny, albo też jest w drodze, albo też śpi, aza się ocuci. A tak wołali głosem wielkim i rzezali się według zwyczaju swego nożami oraz włóczniami, aż się krwią oblewali. I stało się gdy minęło południe że prorokowali aż do czasu ofiary śniednej ale nie było głosu, ani kto by odpowiedział, ani kto by wysłuchał”. 1 Królewska 18,27-29. S3 282.2

Jakże chętnym byłby szatan spaść teraz z nieba i jak błyskawica przyjść z pomocą tym, którzy byli zwiedzeni, których umysły były kontrolowane przez niego i którzy w pełni oddali się w jego służbę. Z radością posłałby im ogień na ołtarz zapalając ofiarę lecz Jehowa związał szatana. Ograniczył jego moc i wszystkie jego pomysły nie mogły zapalić ani jednego z baalowych ołtarzy. Zbliżył się wieczór. Prorocy Baala byli osłabieni, znużeni i zmieszani. Jeden proponował to, inny tamto, aż w końcu ustali w swych wysiłkach. Ich wrzaski i przekleństwa nie rozbrzmiewały już nad Górą Karmel. Osłabieni i zrozpaczeni odstąpili od współzawodnictwa. S3 283.1

Lud był świadkiem strasznego objawienia się nierozumnych szalonych demonstracji fanatycznych kapłanów Baala. Podskakiwali susami dookoła ołtarza jak gdyby chcieli uchwycić się palących promieni słońca, by zapalić ofiarę na ołtarzu ich boga. Wreszcie zmęczyli się pokazem diabelskiego pogańskiego bałwochwalstwa ale byli niespokojni o to co powie Eliasz. S3 283.2

Teraz przyszła kolej na Eliasza. Zatem rzekł prorok do swego ludu: “Przystąpcie do mnie. I przystąpił wszystek lud do niego. Tedy naprawił ołtarz Pański, który był rozwalony. Albowiem wziął Eliasz dwanaście kamieni według liczby pokoleń synów Izraelskich, Jakubowych, do którego się stało słowo Pańskie mówiąc: Izrael będzie imię twoje. I zbudował z tego kamienia ołtarz w imieniu Pana i uczynił wkoło ołtarza szeroki rów na szerokość, co by wysiać mógł dwie miary zboża. Potem ułożył drwa i na sztuki porąbał cielca i kładł go na drwa. I rzekł: Napełnijcie cztery wiadra wodą, a wylejcie na całopalenie i na drwa. Rzekł nadto: Powtórzcie i powtórzyli i rzekł jeszcze: Uczyńcie po trzecie, i uczynili po trzecie. Tak że płynęły wody koło ołtarza aż i rów był napełniony wodą. I stało się gdy był czas sprawowania ofiary śniednej i przystąpił Eliasz prorok i rzekł: Panie Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! Dziś niech poznają żeś Ty jest Bogiem w Izraelu a jam sługa Twój, a żem według słowa Twego uczynił to wszystko. Wysłuchaj mię Panie, wysłuchaj mię aby poznał ten lud żeś Ty Panie jest Bogiem, gdybyś zaś i nawrócił serca ich. Wtedy spadł ogień Pański z nieba w jednym okamgnieniu i pożarł całopalenie, drwa, proch i kamienie a wodę wysuszył, która była w rowie. Co gdy ujrzał wszystek lud, upadli na oblicze swoje i rzekli: Pan jest Bogiem, Pan ci jest Bogiem”. 1 Królewska 18,30-39. S3 283.3

Eliasz w godzinie wieczornej ofiary naprawił ołtarz Boży, który odstępczy Izrael pozwolił kapłanom Baala zniszczyć. Prorok nie wezwał ani jednego z ludu aby mu pomógł w tym trudnym zadaniu. Wszystkie ołtarze Baala są nietknięte, jakby przygotowane. Lecz on skierował się do rozwalonego ołtarza, który stanowił dla niego większą świętość a jego gruzy były mu zacniejsze niż wszystkie inne wspaniałe ołtarze Baala. S3 284.1

Eliasz szanował Pańskie przymierze ze swym ludem pomimo odstępstwa. Spokojnie i w uroczystym nastroju naprawia zburzony ołtarz z dwunastu kamieni według liczby dwunastu pokoleń Izraelskich. Niezadowoleni i skompromitowani kapłani Baala, osłabieni daremnymi, bezowocnymi wysiłkami, siedzą lub leżą na ziemi wokół ołtarzy swoich i oczekują co uczyni Eliasz. Przepełnieni bojaźnią oraz nienawiścią wobec proroka za to że zaproponował taką próbę, która ujawniła ich słabość i nieporadność ich bożków. S3 284.2

Lud Izraela stoi zdumiony w milczeniu, blady, niespokojny i prawie z zamarłym tchem podczas gdy Eliasz wzywa Jahve, Stworzyciela nieba i ziemi. Lud uzyskał dowód szaleństwa bezsensownych zabiegów kapłanów Baala. W przeciwieństwie wbrew oczekiwaniom widzą spokojne zachowanie się Eliasza. Eliasz przypomina ludowi ich odstępstwo, które spowodowało gniew Boży przeciwko nim, a następnie wzywa ich aby upokorzyli swoje serca i nawrócili się do Boga swoich ojców aby gniew Jego przekleństwa był od nich odwrócony. Achab i jego bałwochwalczy kapłani spoglądają ze zgrozą. Czekają na rezultat z niepokojem w uroczystej ciszy. S3 284.3

Kiedy zostaje położona ofiara na ołtarzu, Eliasz nakazuje ludowi polać ofiarę i ołtarz wodą i napełnić wokół ołtarza rów. Teraz prorok pokornie skłania się przed niewidzialnym Bogiem. Podnosi ręce ku niebu, spokojnie modli się bez gwałtownych gestów lub konwulsji ciała. Żaden wrzask nie rozlega się nad górą Karmel. Wszystko opanowane jest uroczystym spokojem, które przygnębiło kapłanów Baala. W modlitwie Eliasz nie używa żadnych niezwykłych wyrażeń. Modli się do Jahve jak gdyby był tuż obok obserwując całą scenę i słysząc jego szczerą, żarliwą lecz prostą modlitwę. Kapłani Baala podskakiwali, skowyczeli i modlili się bardzo długo, od rana prawie do samego wieczora. Modlitwa Eliasza była bardzo krótka, żarliwa, pełna szacunku i szczera. Gdy tylko się skończyła, płomienie ognia spadły z niebios w uroczysty sposób, jak błysk brylantowego światła, rozpalając drwa. Spaliły ofiarę, wysuszyły wodę, która była w rowie, spaliły również kamienny ołtarz. Blask tego olśniewającego zjawiska oświecił całą górę i stał się nie do zniesienia dla oczu zgromadzonych. Ludzie izraelskiego królestwa nie będący na górze z daleka obserwowali całe zdarzenie. Gdy ogień zgasł, oglądali ze zdumieniem świadectwo przypominające im słup ognia, który prowadził ich do morza Czerwonego i który nocą oddzielił ich od egipskiego pościgu. S3 284.4

Lud na górze skłonił się w bojaźni i oddał chwałę Bogu i korzył się przed niewidzialnym Bogiem. Nie potrafił spojrzeć na jasny i płonący ogień z niebios. Bał się że zostanie spalony za swe odstępstwo i grzechy. Krzyczał jednym głosem, który rozlega się nad górą i niesie echem po równinach. “Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem”. Izraelici wreszcie zrozumieli jak byli oszukiwani. Zobaczyli swój grzech i to jak bardzo nie szanowali Boga. Ich gniew skierował się przeciwko kapłanom Baala. Ze strachem Achab i kapłani Baala, przerażeni grozą, byli świadkami wspaniałego objawienia mocy Jehowy. Lecz ponownie słychać głos Eliasza: “Pojmijcie proroki baalowe, a żaden z nich niech nie uchodzi”. 1 Królewska 18,40. Lud chętnie słuchał jego słów. Pojmali fałszywych proroków, którzy ich zwodzili i okłamywali i przyprowadzili ich do potoku Cyson i tam swą własną ręką Eliasz zabił bałwochwalczych kapłanów. S3 285.1

Po wykonaniu Bożych sądów na fałszywych prorokach, lud wyznawał swoje grzechy i uznał Boga za swojego Ojca. Boże nieupodobanie zostało objęte i Bóg przywrócił swe błogosławieństwo ludowi a ziemię zwilżył rosą i deszczem. S3 286.1

Eliasz skierował się do Achaba: “Idź, jedz a pij, albowiem oto szum dżdżu wielkiego. Tedy szedł Achab aby jadł i pił a Eliasz wstąpił na wierzch Karmelu po wykonaniu Bożych sądów aby się modlić”. Uśmierceni pogańscy kapłani nie przeszkadzali mu aby z wielką powagą wznosić modły do Boga. Wykonał Bożą wolę. Jako narzędzie Boże wykonał to co mógł i przez zabicie pogańskich kapłanów usunął odstępstwo, więcej już nie mógł niczego uczynić. Teraz wstawiał się za grzesznym, odstępczym Izraelem. W najboleśniejszej i najpokorniejszej pozycji, z głową schowaną pomiędzy kolanami błagał Boga aby zesłał deszcz. Sześć razy wysyłał sługę swego aby zobaczył czy jest jakiś widzialny znak od Boga. Sługa sześć razy wracał znad morza przynosząc zniechęcającą wiadomość że nie widać żadnej chmury na niebie. Za siódmym razem informuje Eliasza że jest mały obłok wielkości dłoni człowieka. Wystarczyło to Eliaszowi aby uwierzyć że niebo się zachmurzy nie czekając na niebiosa by okryły się ciemnością aby upewnić się w swoim przekonaniu. W tej małej rosnącej chmurce dostrzega szum nadchodzącego deszczu. Jego dzieło zostało wypełnione. Posyła wiadomość do Achaba przez sługę: “Zaprzęgaj a ujeżdżaj aby cię deszcz nie zastał”. Wiersz 44. S3 286.2