Świadectwa dla zboru I

112/122

Rozdział 110 — Instytut zdrowia

W poprzednich numerach Świadectw dla Zboru mówiłam o tym, jak ważnym jest, aby Adwentyści Dnia Siódmego założyli zakład leczniczy dla dobra chorych, zwłaszcza dla cierpiących i chorych będących wśród nas. Mówiłam o możliwościach naszego ludu odnośnie środków na ten cel i nalegałam, biorąc pod uwagę znaczenie wagi wspomnianej dziedziny wielkiego dzieła przygotowania na spotkanie Pana w zadowoleniu serca, że nasz naród powinien czuć się powołany, zgodnie ze swoimi możliwościami odłożenia części swoich środków na taką instytucję. Wskazywałam na niektóre z niebezpieczeństw, na jakie byli wystawieni lekarze, kierownicy szpitali i inne osoby w wykonywaniu takiego przedsięwzięcia i naprawdę miałam nadzieję, że niebezpieczeństwa ukryte dla mnie ominą nas. Tą nadzieją jednakże cieszyłam się tylko przez jakiś czas po to tylko aby cierpieć rozczarowanie i smutek. S1 633.1

Byłam bardzo zainteresowana reformą zdrowia oraz miałam ogromną nadzieję na to, że instytut zdrowia będzie się rozwijał. Odczuwałam, jak nikt inny, odpowiedzialność przemawiania do braci i sióstr w imieniu Pana na temat tego instytutu i ich koniecznych obowiązków w dostarczeniu środków i obserwowałam postęp prac z dużym zainteresowaniem i niepokojem. Kiedy widziałam tych co zarządzali i kierowali, popadając w ukazane mi niebezpieczeństwa, których ostrzegałam publicznie, a także w prywatnych rozmowach i listach, spadł na mnie ogromny ciężar. Ukazano mi, że miejsce, gdzie cierpiący chorzy spośród nas mogli być wspomagani, było miejscem, gdzie ofiara i gościnność, wiara i pobożność powinny być rządzącymi zasadami. Ale kiedy bez uzasadnienia apelowano o duże sumy pieniędzy ze stwierdzeniem, że zebrane zapasy pieniędzy będą dawały większy procent i korzyści, kiedy bracia, którzy zajmowali w instytucie stanowiska, wydawali się nadmiernie chętni do pobierania wyższych wynagrodzeń niż te, którymi zadowalali się inni, zajmujący również ważne stanowiska w wielkim dziele głoszenia prawdy i reformy zdrowia, i kiedy z bólem dowiedziałam się, że aby instytucja zdobyła popularność u osób nie z naszego wyznania i aby zapewnić ich przychylność, w instytucie zaczął szybko zdobywać teren kompromis, przejawiający się w użyciu formy grzecznościowej pan, pani, panna zamiast brat i siostra oraz w popularnych rozrywkach świeckich, w których wszyscy mogli się zaangażować w coś, będącego rodzajem niewinnej swawoli, kiedy ujrzałam te rzeczy, powiedziałam: “To nie jest tym, co ukazano mi w widzeniu jako instytucję dla chorych, a która ma otrzymać prawdziwe błogosławieństwo Boże. To coś zupełnie innego.” S1 633.2

A jednak dokonywano obliczeń by dobudować jeszcze więcej szerszych budynków i nawoływano o dalsze sumy pieniędzy. Zarządzanie w instytucie uważałam w całości za przekleństwo. Chociaż niektórym poprawiło się zdrowie, wpływ na zbór w Battle Creek i na braci i siostry, którzy odwiedzili instytut był tak zły, że przeważył wszystko dobre, co osiągnięto i wpływ ten docierał do zborów w innych stanach, jak też i w naszym, okazał się straszliwie niszczący dla wiary w Boga i w obecną prawdę. Kilka osób, które przybyły do Battle Creek jako pokorni, poświęceni, ufni chrześcijanie, wyjechali prawie jako niewierni. Ogólny wpływ tego stanu rzeczy wytwarzał przesądy przeciwko reformie zdrowia u wielu z najpokorniejszych, najbardziej gorliwych i najlepszych naszych braci oraz niszczył wiarę w moje świadectwa i w obecną prawdę. S1 634.1

To właśnie ten stan rzeczy, dotyczący reformy zdrowia oraz Instytutu Zdrowia i inne jeszcze sprawy spowodowały, że uważałam za swój obowiązek przemawiać tak jak uczyniłam to w świadectwie nr 13. Bardzo dobrze wiedziałam również, że reakcja musi nadejść prędzej czy później dla dobra Instytutu i sprawy Bożej, a w ogóle im prędzej, tym lepiej. Gdyby te sprawy szły w niewłaściwym kierunku ze szkodą dla cennych dusz i dzieła Bożego w ogóle, wówczas im prędzej można by to kontrolować i właściwie ukierunkować, tym lepiej. Im dalszy postęp, tym większa ruina, większa reakcja i większe ogólne zniechęcenie. Praca źle ukierunkowana musi być kontrolowana i musi być czas na naprawianie błędów oraz ponowne rozpoczęcie w dobrym kierunku. S1 634.2

Dobra praca została wykonana dla zboru w Battle Creek ostatniej jesieni, gruntowna reforma i zwrócenie się do Boga przez lekarzy, pomocników i kierownictwo w Instytucie Zdrowia oraz ogólne porozumienie naszych braci i sióstr na wszystkich częściach pola co do wielkości celu Instytutu Zdrowia oraz sposobu, w jaki powinien on być zarządzany, do czego należy dodać zróżnicowane doświadczenia więcej niż jednego roku, nie tylko w złym postępowaniu, ale także we właściwym kierunku, dodając im więcej ufności, że reforma zdrowia i Instytut Zdrowia okażą się większym sukcesem, aniżeli kiedykolwiek odniosłam. Wciąż jeszcze mam nadzieję, że zobaczę Instytut Zdrowia w Battle Creek w pełni rozwijający się pod każdym względem taki jak mi został pokazany. Ale trochę czasu zajmie pełne skorygowanie i wyrugowanie błędów przeszłości. Z błogosławieństwem Bożym można tego dokonać i tak będzie. S1 635.1

Bracia, którzy stali na czele tego dzieła zaapelowali do naszego ludu o środki na podstawie tego, że reforma zdrowia jest częścią wielkiego dzieła związanego z poselstwem trzeciego anioła. Jest to część wielkiego, miłosiernego, hojnego, poświęcającego, błogosławionego dzieła Bożego. Więc dlaczego bracia mieliby mówić: “Kapitał włożony w Instytut Zdrowia będzie dawał duży procent czyli jest to dobra inwestycja”, “rzecz opłacalna”? Dlaczego również nie mówi się o tym, że kapitał w Towarzystwie Wydawniczym, też daje duży procent? Jeżeli są to dwie branże tego samego wielkiego końcowego dzieła przygotowania się na przyjście Syna człowieczego, dlaczego nie, lub dlaczego z nich obu nie uczynić przedmiot hojności? Pióro i głos, które apelowały do przyjaciół sprawy na rzecz funduszu wydawniczego nie miały w sobie takich pokus. Dlaczego więc przedstawiać bogatym, chciwym wyznawcom sabatu, że mogą uczynić wielkie dobro przez zainwestowanie swoich środków w Instytucie Zdrowia, a jednocześnie zachować zasadniczą część wraz z dużym procentem, który by otrzymali? Braci poproszono o składkę na Towarzystwo Wydawnicze, oni radośnie i szlachetnie poświęcili się Panu, idąc przykładem tego, który nawoływał o błogosławieństwo Boże, które spoczęło na tej części dzieła. Ale należy się obawiać, że Bóg jest niezadowolony ze sposobu, w jaki zdobyto te fundusze na Instytut Zdrowia, i że Jego błogosławieństwo nie spocznie w pełni nad tą Instytucją dopóki to zło nie zostanie naprawione. W moim apelu do braci na rzecz takiej Instytucji, w świadectwie nr 11 (strona 492) powiedziałam: S1 635.2

“Ukazano mi, że wśród Adwentystów Dnia Siódmego nie brakuje środków. Obecnie największym grożącym dla nich niebezpieczeństwem jest kumulacja dóbr. Niektórzy nieustannie podnoszą swoje troski i prace, są przeciążeni. Wynikiem tego jest fakt, że Bóg i jego potrzeby są całkowicie zapomniane, oni są duchowo martwi. Wymaga się od nich, aby uczynili ofiarę dla Boga, a ofiara ta, nie wzrasta, ale zmniejsza się i jest pożerana.” S1 636.1

Mój pogląd na tę sprawę był następujący: powinno się “ponieść ofiarę dla Boga” i nigdy nie otrzymałam żadnego innego pomysłu. Ale jeżeli udziałowcy mają otrzymać kapitał i mają otrzymać jakiś procent, gdzie jest szkodą, po której stronie jest pożerająca ofiara? I w jaki sposób zmniejsza się niebezpieczeństwo tych wyznawców sabatu, którzy gromadzą dobra przy obecnym planie utrzymania kapitału w Instytucie? Ich niebezpieczeństwa tylko się zwiększają. I jeszcze jest jedna wymówka dla ich chciwości. Przez inwestowanie w kapitał Instytutu utrzymywanego jako sprawa sprzedaży i kupna jak żadna inna własność, nie ponoszą oni tutaj żadnej ofiary. Ponieważ dużego procentu używa się jako pokusy, to duch zysku a nie ofiary prowadzi do ich inwestowania tak hojnie w kapitał Instytutu Zdrowia oraz że muszą dawać niewiele, jeżeli w ogóle cokolwiek dla wsparcia innych, a także ważniejszych gałęzi dzieła. Bóg wymaga od tych chciwych, skąpych, całkiem światowych osób ofiary dla cierpiącej ludzkości. Nawołuje ich, aby zmniejszyli swoje posiadłości ziemskie dla dobra cierpiących, którzy wierzą w Jezusa i obecną prawdę. Powinni oni mieć szansę działania w pełnej świadomości decyzji sądu ostatecznego, jak to jest opisane w następujących płomiennych słowach Króla Królów. S1 636.2

Mateusza 25,34-36: “Tedy rzecze król tym, którzy będą po prawicy jego: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego! Odziedziczcie królestwo zgotowane wam od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi pić, byłem gościem a przyjęliście mię, byłem nagim, a przyodzialiście mię, byłem chorym, a nawiedziliście mię, byłem w więzieniu a przychodziliście do mnie. Tedy mu odpowiedzieli sprawiedliwi, mówiąc: Panie, kiedy żeśmy cię widzieli łaknącym, a nakarmiliśmy cię albo pragnącym a napoiliśmy cię? I kiedyśmy cię widzieli gościem a przyjęliśmy cię? Albo nagim, a przyodzialiśmy cię? Albo kiedyśmy cię widzieli chorym albo w więzieniu, a przychodziliśmy do ciebie? A odpowiadając król rzecze im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek żeście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili. S1 637.1

Potem rzecze tym, którzy będą po lewicy: Idźcie ode mnie, przeklęci w ogień wieczny, który zgotowany jest diabłu i aniołom jego. Albowiem łaknąłem, a nie daliście mi jeść, pragnąłem, a nie daliście mi pić, byłem gościem, a nie przyjęliście mnie, nagim a nie przyodzialiście mię, chorym i w więzieniu, a nie nawiedziliście mnie. Tedy mu odpowiedzą oni mówiąc: Panie, kiedyśmy cię widzieli łaknącym, albo pragnącym, albo gościem, albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu, a nie służyliśmy Tobie? Tedy im odpowie, mówiąc: Zaprawdę powiadam wam, czegoście nie uczynili jednemu z tych najmniejszych i Mnie nie uczyniliście. I pójdą ci na męki wieczne ale sprawiedliwi do żywota wiecznego.” S1 637.2

I znów na stronie 494 świadectwa nr 11 powiedziałam: “Wśród naszych ludzi jest dość dużo dóbr i gdyby wszyscy odczuwali wartość dzieła Bożego, to wielkie przedsięwzięcia mogłyby być rozwijane bez kłopotów. Wszyscy powinni czuć się szczególnie zainteresowani podtrzymywaniem dzieła. Zwłaszcza powinni to odczuwać i inwestować w to przedsięwzięcie ci, którzy posiadają środki. Powinno się wyposażyć dogodny odpowiedni dom do przyjmowania chorych aby mogli przez użycie odpowiednich środków i błogosławieństwo Boże uwolnić się od swoich słabości i nauczyć, jak troszczyć się o siebie i w ten sposób zapobiegać chorobom. S1 638.1

Wielu wyznawców prawdy staje się skąpymi i chciwymi. Trzeba ich ostrzec. Mają tak dużo skarbów tu na ziemi, że ich serca są tam, gdzie ich skarby. Dużo większa część skarbu jest na tym świecie, a bardzo mało skarbimy w niebie, dlatego też ich uczucia są związane z posiadłościami ziemskimi, zamiast z dziedzictwem niebieskim. Teraz jest dla nich dobra okazja, aby użyli swoich środków na korzyść cierpiącej ludzkości a także dla wspomożenia dzieła prawdy. Nigdy nie powinno się pozwolić na to aby przedsięwzięcie to borykało się z biedą. Słudzy, którym Bóg powierzył środki, powinni teraz wyjść do pracy i zużyć swoje środki na Jego chwałę. Dla tych, którzy przez skąpstwo zatrzymują swoje środki, okażą się przekleństwem, a nie błogosławieństwem.” S1 638.2

W tym, co mi pokazano i to, co powiedziałam, nie odebrałam żadnej innej myśli i nie miałam zamiaru dawać żadnej innej niż tej, że zbieranie funduszów na tę gałąź pracy miało być sprawą hojności, tak samo jak dla wsparcia innych dziedzin tego wielkiego dzieła. I chociaż zmiany z obecnego planu na taki, jaki może być zaakceptowany przez Pana można dokonać z trudnością, i wymaga to czasu i pracy, jednak myślę, że można jej dokonać z niewielką stratą kapitału już zebranego, co przyniesie efekt w zdecydowanym wzroście kapitału, ofiarowanego do użytku we właściwy sposób, aby ulżyć cierpiącej ludzkości. S1 638.3

Wielu z tych, którzy zabrali kapitał, nie są w stanie go ofiarować. Niektóre z tych osób cierpią z powodu tych pieniędzy, które zainwestowali. Kiedy podróżuję od stanu do stanu, spotykam ludzi dotkniętych nieszczęściem, stojących nad brzegiem grobu, którzy powinni się udać na jakiś czas do Instytutu, lecz nie mogą z powodu braku środków, jakie mają w kapitale Instytutu. Osoby takie nie powinny mieć ani jednego grosza tam zainwestowanego. Nadmienię jeden przypadek z Vermont. Już w 1850 roku brat ten stał się wyznawcą sabatu i od tego czasu hojnie przyczyniał się do kilku przedsięwzięć jakie podejmowano dla zaawansowania sprawy, aż jego stan posiadania został zredukowany. Ale kiedy z instytutu nadszedł pilny, nieokreślony apel, zainwestował swoje pieniądze w wysokości stu dolarów. Na spotkaniu w _____ przedstawił przypadek swojej żony, która jest bardzo słaba, której można pomóc, lecz której musi się pomóc szybko, jeżeli to jest możliwe. Określił także swoje położenie i powiedział, że gdyby mógł rozporządzać tymi stoma dolarami, będącymi wówczas w instytucie, mógłby wówczas wysłać tam swoją żonę na leczenie, ale w takim stanie rzeczy nie mógł tego uczynić. Odpowiedzieliśmy mu, że nigdy nie powinien był inwestować ani dolara w tę instytucję, że jest zło w sprawie, w której nie mogliśmy pomóc, i na tym sprawa się zakończyła. Nie waham się powiedzieć, że siostra ta powinna być leczona — przynajmniej przez parę tygodni — w instytucie za darmo. Jej mąż nie jest w stanie zapłacić wiecęj niż za przejazd w dwie strony do Battle Creek. S1 639.1

Przyjaciele ludzkości, prawdy i świętości powinni działać na podstawie planu ofiary i hojności. Ja pożyczyłam pięćset dolarów w kapitale Instytutu, które pragnę ofiarować i jeżeli mojemu mężowi uda się z tą przewidywaną książką, da jeszcze następne pięćset dolarów. Bardzo proszę aby ci, którzy zgadzają się z tym planem zwrócili się do nas w Gronville, Montcalm County, Michigan i określili sumy, jakie pragną ofiarować lub zainwestować w kapitał lub w kapitał traktatowy w taki sposób, jak w Towarzystwie Wydawniczym. Kiedy to zostanie dokonane, niech następnie napływają dobrowolne dary i niech napływają sumy duże i małe. Środki niech wydawane będą rozsądnie. Niech opłaty leczenia pacjentów będą tak rozsądne jak to jest możliwe. Niech bracia ofiarują pewne sumy na częściowe pokrycie w Instytucie wydatków na cierpiących, a na to zasługują biedni między nimi. Niech słabi zostaną wyprowadzani — o ile są w stanie to uczynić — do uprawiania pięknie położonych terenów, których właścicielem jest Instytut. Niech nie czynią tego z pojęciem płacenia wynikającym ze skąpstwa lecz z szerokim pojęciem wspaniałomyślności, że ich wydatki są sprawą dobroczynności dla ich dobra. Niech ich praca jest częścią recepty tak dużą jak branie kąpieli. Niech dobroczynność, miłosierdzie, humanitaryzm, poświęcenie dla dobra innych będzie rządzącą zasadą dla lekarzy, kierownictwa, pomocników, pacjentów oraz dla wszystkich przyjaciół Jezusa, daleko i blisko, zamiast wypłat dobrego inwestowania, kapitału który się opłaci. I niech miłość Jezusa, miłość do dusz i współczucie dla cierpiącej ludzkości rządzi wszystkimi, co mówimy i co czynimy w związku z Instytutem Zdrowia. S1 639.2

Dlaczego lekarz chrześcijański, który wierzy i także spodziewa się, wygląda, oczekuje i tęskni do osiągnięcia królestwa Jezusa, gdzie choroba i śmierć nie będzie już dłużej miała mocy nad świętymi, ma spodziewać się większej zapłaty za swoje usługi, aniżeli chrześcijański wydawca czy chrześcijański kaznodzieja? Może on powiedzieć, że jego praca jest bardziej wyczerpująca. To należy jeszcze udowodnić. Niech pracuje tak jak może wytrzymać i nie gwałcić praw życia, jakiego naucza swoich pacjentów. Nie ma żadnego rozsądnego powodu, dla którego powinien się przepracowywać i otrzymać za to większą zapłatę, aniżeli kaznodzieja czy wydawca. Niech wszyscy, którzy odgrywają jakąś rolę w Instytucie i otrzymują zapłatę za swoje usługi, działają na podstawie tej liberalnej zasady. Nie powinno się pozwolić, aby ktokolwiek pozostał w Instytucie jako pomocnik, który pracuje tylko dla zarobku. Są ludzie zdolni, którzy dla miłości Jezusa, jego sprawy i cierpiących uczniów swojego Mistrza wypełnią stanowiska w tym Instytucie wiernie i z radością oraz z duchem poświęcenia. A ci, którzy nie posiadają tego ducha, powinni się usunąć i zrobić miejsce tym, którzy go mają. S1 640.1

O ile jestem w stanie dobrze osądzić, połowa cierpiących wśród naszego ludu, która powinna spędzić tygodnie a nawet miesiące w Instytucie nie jest w stanie zapłacić całkowitego kosztu podróży i pobytu tam. Czy bieda ma powstrzymywać tych przyjaciół Pana naszego od błogosławieństw, które On tak hojnie zapewnił? Czy mają być pozostawieni walce z podwójnym ciężarem słabości i biedy? Bogaci i chorzy, którzy posiadają wszelkie wygody i udogodnienia życia oraz są w stanie wynająć kogoś do wykonania ciężkiej pracy, mogą z troską i odpoczynkiem, przez informowanie się i leczenie w domu, cieszyć się bardzo dobrym stanem swego zdrowia bez wyjazdu do Instytutu. Ale co mogą zrobić nasi biedni, słabi bracia lub siostry, aby odzyskać zdrowie? Mogą coś zrobić, ale bieda prowadzi ich do tego, że pracują ponad swoje rzeczywiste możliwości. Nie mają nawet wszystkich wygód życia, a jeśli chodzi o wygody w domu, meble, sposoby brania kąpieli i urządzeń dla dobrej wentylacji, nie posiadają. Prawdopodobnie ich jedyny pokój zajęty jest przez piec kuchenny, zimą i latem, a wszystkie książki jakie mają w domu z wyjątkiem Biblii, można by zmieścić między dwoma palcami. Nie mają pieniędzy na to by kupować książki, by mogli czytać i uczyć się jak żyć. Ci drodzy bracia są właśnie tymi, którzy potrzebują pomocy. Wielu z nich jest pokornymi chrześcijanami. Niektórzy mogą mieć wady, a niektórzy z nich mogą sięgać daleko wstecz i być przyczyną ich ubóstwa i nieszczęścia. A jednak mogą oni żyć dla obowiązku lepiej niż my, którzy posiadamy środki dla ulepszenia naszego stanu i stanu innych. Osobom tym musi się ochoczo pomagać i cierpliwie uczyć. S1 641.1

Ale one muszą być chętne do nauczania. Muszą żywić ducha wdzięczności dla Boga i swych braci za pomoc jaką otrzymają. Osoby takie na ogół nie mają właściwego pojęcia o rzeczywistych kosztach leczenia, opału, wyżywienia, mieszkania itd. w Instytucie Zdrowia. Nie zdają sobie sprawy z wielkości ogromnego Bożego dzieła obecnej prawdy i reformy z wielu apelów o hojność naszego ludu. Mogą sobie nie zdawać sprawy z tego, że liczba naszych, biednych ludzi jest wiele razy większa aniżeli liczba bogatych. I mogą także nie odczuwać siły przerażającego faktu, że większość z tych bogatych trzyma się swoich bogactw i są na pewnej drodze do zatracenia. S1 641.2

Powinno się pouczyć tych biednych schorowanych, że kiedy szemrają na swój los oraz przeciwko bogaczom z powodu ich chciwości, popełniają wielki grzech w oczach nieba. Przede wszystkim powinni zrozumieć, że ich choroba i bieda są nieszczęściami, spowodowanymi na ogół własnymi ich grzechami, szaleństwami i złymi uczynkami, a jeżeli Pan natchnie serca i umysły swojego ludu, aby im pomóc, powinno to w nich wyzwalać uczucia pokornej wdzięczności dla Boga i jego ludu. Powinni zrobić wszystko, co jest w ich mocy, aby sobie samym pomóc. Jeżeli posiadają krewnych, którzy są chętni pokryć ich wydatki w Instytucie, osoby takie powinny mieć pierwszeństwo. S1 642.1

I biorąc pod uwagę wielu biednych i chorych, którzy muszą w mniejszym lub większym stopniu być obiektem dobroczynności instytutu oraz z powodu braku funduszu i pomieszczeń w obecnej chwili pobyt takich osób w instytucie musi być krótki. Powinien jechać tam z zamiarem zdobycia tak szybko jak dalece jest to możliwe praktycznej wiedzy o tym co muszą a czego nie wolno im robić aby odzyskać i utrzymać zdrowie. Wykłady, których słuchają będąc w instytucie i książki z których mogą się uczyć, muszą być podporą takich osób. Mogą znaleźć trochę ulgi podczas tych kilku tygodni spędzonych w instytucie lecz w domu zdadzą sobie bardziej i głębiej sprawę z istoty rzeczy i zrealizują więcej, stosując się do tych samych zasad. Nie wolno im polegać na lekarzach, że wyleczą ich w kilka tygodni lecz muszą nauczyć się tak żyć, aby dać naturze szansę dokonania kuracji. Może to rozpocząć się w instytucie podczas kilkutygodniowego tam pobytu a jednak może wymagać lat, aby dokończyć dzieła zastosowanie właściwych zwyczajów w kuracji domowej. S1 642.2

Człowiek może wydać wszystko co tylko ma na tym świecie w Instytucie Zdrowia i znaleźć wielką ulgę i może następnie wrócić do swojej rodziny i do starych nawyków życiowych i w kilka tygodni lub miesięcy znaleźć się w gorszym stanie zdrowia niż kiedykolwiek przedtem. Taki nie zyskuje niczego, niepotrzebnie wydał swoje ograniczone środki. Celem reformy zdrowia i Instytutu Zdrowia nie jest — tak jak w przypadku dawki środka uśmierzającego, przynoszącego natychmiast ulgę — uciszenie boleści dnia dzisiejszego. Naprawdę nie! Jej wielkim celem jest nauczanie ludzi jak żyć aby dać naturze [ciału] szansę usunięcia i odparcia choroby. S1 643.1

Ludziom chorym pomiędzy nami pragnę powiedzieć: Nie zniechęcajcie się. Bóg nie zapomniał o swoim ludzie i swojej sprawie. Powiadomcie lekarzy o waszym stanie zdrowia i waszych możliwościach pokrycia kosztów pobytu w instytucie zwracając się do Instytutu Zdrowia w Battle Creek, Michigan. Jeżeli jesteście schorowani, upadacie na zdrowiu czy słabi, nie odwlekajcie sprawy, aż wasze zdrowie będzie beznadziejne. Napiszcie natychmiast. Ale jeszcze raz muszę powtórzyć biednym. W tej chwili nie wiele da się zrobić, aby pomóc wam z powodu tego, że zebrany kapitał jest zainwestowany w materiały i budynki. Zróbcie dla siebie wszystko co tylko jesteście w stanie a inni pomogą wam nieco. S1 643.2

*****