Życie Jezusa

8/88

Rozdział 7 — Dzieciństwo

Rozdział napisany w oparciu o Ewangelię Łukasza 2,39.40.

Dzieciństwo i młodość spędził Jezus w małej górskiej wiosce. Z pewnością każde miejsce na ziemi czułoby się zaszczycone Jego obecnością. Pałace królów uważałyby za przywilej goszczenie Go u siebie. Lecz On ominął domy ludzi możnych, królewskie dwory i znakomite ośrodki nauki, wybierając sobie dom w ponurym i pogardzanym Nazarecie. ZJ 41.1

Cudowne w swym znaczeniu jest krótkie sprawozdanie z wczesnego okresu Jego życia: “A dziecię rosło i nabierało sił, było pełne mądrości, i łaska Boża była nad nim”. W słonecznym świetle opieki swego Ojca Jezusowi “przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi”. Łukasza 2,52. Umysł Jego był żywy i wnikliwy, a rozum i mądrość wykraczały daleko poza Jego wiek. Ale charakter Jego był piękny z dwóch powodów — i duch i ciało rozwijały się harmonijnie, pozostając w zgodzie z prawami dzieciństwa. ZJ 41.2

Jako dziecko Jezus przejawiał szczególnie dobre usposobienie. Jego usłużne ręce były stale gotowe do pomagania innym. Wykazywał cierpliwość, której nic nie było w stanie zakłócić, oraz bezkompromisową prawdomówność. Przy zasadach trwałych jak skała życie Jego nacechowane było wdziękiem niesamolubnej uprzejmości. ZJ 41.3

Matka Jezusa z głęboką powagą obserwowała Jego rozwój i dostrzegała doskonałość Jego charakteru. Z radością starała się dodawać zachęty temu zdolnemu, chłonnemu umysłowi. Za pośrednictwem Ducha Świętego udzielona jej została wiedza, mogła współdziałać z siłami nieba w pracy nad rozwojem tego dziecka, którego Ojcem był Bóg. ZJ 41.4

Od najdawniejszych czasów wierni w Izraelu poświęcali dużo uwagi wychowaniu młodzieży. Bóg nakazał, aby od najwcześniejszego niemowlęctwa uczyć dzieci o Jego dobroci i wielkości, które przejawiały się szczególnie w prawie Bożym i potwierdzone zostały przez historię Izraela. Śpiew, modlitwa i nauka oparte na Piśmie miały być przyjmowane przez otwarty umysł. Ojcowie i matki mieli pouczać dzieci, że prawo Boga jest wyrazem Jego osobowości i że przyjmując zasady tego prawa do swych serc utrwalają obraz Boga w swych duszach i umysłach. Nauka odbywała się przeważnie ustnie, ale młodzież uczyła się też czytać hebrajskie pisma, a zwoje pergaminów Starego Testamentu były jej udostępnione do studiowania. ZJ 41.5

Za czasów Chrystusa każde miasto czy miasteczko, które nie dbało o religijne kształcenie młodzieży, uważane było za przeklęte przez Boga. Nauczanie jednak sformalizowało się. W dużym stopniu tradycja wyparła pisane Słowo. Prawdziwe nauczanie miało prowadzić młodych do tego, “żeby szukali Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą”. Dzieje Apostolskie 17,27. Ale nauczyciele żydowscy zajmowali się głównie kwestią obrzędów. Umysły przeciążone były materiałem bezwartościowym dla uczniów, a wynoszone z takiej edukacji wiadomości były nieprzydatne. Dla doświadczenia, jakie uzyskuje się przez osobiste przyjmowanie Słowa Bożego, nie było miejsca w tym systemie nauczania. Wciągnięci w krąg spraw formalnych, uczniowie nie mieli już czasu na spędzenie go z Bogiem. Nie słyszeli Jego głosu, przemawiającego do ich serc. W swym poszukiwaniu wiedzy odwrócili się od Źródła mądrości. Prawdziwy sens służby dla Boga został zapomniany, a zasady Jego Zakonu uległy zniekształceniu. To, co było uważane za rezultat wyższego wykształcenia, w rzeczywistości stało się największą przeszkodą w prawdziwym rozwoju. Przy takich praktykach rabinów uzdolnienia młodzieży były hamowane, umysły kostniały i zawężały się horyzonty myślenia. ZJ 42.1

Mały Jezus nie otrzymał wykształcenia w szkole przy synagodze. Jego pierwszą nauczycielką była matka. Z jej ust oraz z Pism proroków poznał sprawy niebieskie. Te same słowa, które kiedyś sam osobiście wypowiedział do Mojżesza na pożytek Izraela, dziś słyszał jako nauki, siedząc na kolanach matki. Gdy wszedł w okres młodości, nie szukał szkoły prowadzonej przez rabinów. Nie musiał czerpać wykształcenia z tamtych źródeł, gdyż to Bóg był Jego nauczycielem. ZJ 42.2

Zadane mu podczas Jego służby pytanie — “Skąd ta jego uczoność, skoro się nie uczył?” — nie dotyczyło tego, że Jezus nie potrafił czytać, lecz tego, że nie otrzymał wykształcenia rabinackiego. Jana 7,15. Chrystus zdobywał wiedzę w ten sam sposób, w jaki i my możemy to robić. Jego dokładna znajomość Pisma wskazuje na to, że z pilnością poświęcał się od najwcześniejszych lat studiowaniu Słowa Bożego, a księgi napisane pod natchnieniem Boga nie zawierały dla Niego tajemnic. Ten, który stworzył wszystko, uczył się tego, co Jego własna ręka wypisała kiedyś na ziemi, na morzu i na niebie. ZJ 42.3

Nie zważając na grzeszne drogi świata Jezus czerpał skarby wiedzy z natury, studiując życie roślin, zwierząt i ludzi. Od najwcześniejszych lat jedynym celem Jego życia było dawanie błogosławieństw. Środki dla spełnienia tego celu znajdował w przyrodzie: koncepcje nowych dróg i sposobów powstawały w Jego umyśle podczas badania życia roślin i zwierząt. Poszukiwał stale możliwości wyprowadzenia z obserwowanych zjawisk wniosków, dzięki którym uzasadniał wyroki Boże. Przypowieści, przy pomocy których najchętniej nauczał w czasie swej służby, ukazywały, że Jego umysł otwarty jest na prawa natury i że zasoby wiedzy duchowej czerpie z codziennego życia. ZJ 42.4

W taki właśnie sposób znaczenie słów i dzieł Boga odkrywało się przed Jezusem, gdy usiłował zrozumieć podstawowy sens rzeczy. Istoty niebieskie były Jego towarzyszami w pobożnych rozmyślaniach i świętej wspólnocie. Poczynając od pierwszego przebłysku inteligencji rozwijał się w duchowej łasce i poznaniu prawdy. ZJ 43.1

Każde dziecko jest w stanie zdobyć taką wiedzę, jaką zyskał Jezus. Jeżeli będziemy się starali poznać naszego Ojca niebieskiego poprzez Jego słowa, to aniołowie zbliżą się do nas i nasz umysł wzmocni się, nasz charakter stanie się wzniosły i subtelny, staniemy się bardziej podobni do naszego Zbawiciela. Gdy ujrzymy piękno i wielkość natury, nasze uczucia popłyną ku Bogu. Gdy na człowieka zstąpi duch bojaźni Bożej, dusza jego dozna ożywienia dzięki łączności z Nieskończonym poprzez Jego dzieła. Obcowanie z Bogiem za pośrednictwem modlitwy sprzyja rozwojowi sił umysłowych i moralnych, a siły duchowe wzmacniają się, gdy trwamy w rozmyślaniach o duchowych sprawach. ZJ 43.2

Życie Jezusa przebiegało w harmonii z Bogiem. Gdy był dzieckiem, myślał i mówił jak dziecko, lecz nawet cień grzechu nie zaciemniał w Nim obrazu Boga. Nie był On jednakże wolny od pokus. Niegodziwość mieszkańców Nazaretu stała się przysłowiową, a niepochlebne opinia, jaka o nich panowała, znalazła wyraz w pytaniu Natanaela: “Czy z Nazaretu może być coś dobrego?” Jana 1,46. Jezus umieszczony został w warunkach sprzyjających wypróbowaniu Jego charakteru. Musiał stale mieć się na baczności, by zachować swą bezgrzeszność. Był wystawiony na wszystkie konflikty, wobec których i my stajemy, aby Jego dzieciństwo, młodość i wiek dojrzały mogły być dla nas przykładem. ZJ 43.3

Szatan był niestrudzony w swych wysiłkach pokonania Dziecka z Nazaretu. Od najwcześniejszych dni pozostawał Jezus pod opieką aniołów z nieba, ale mimo to Jego życie było stałym zmaganiem z siłami ciemności. Istnienie na ziemi chociażby jednej istoty wolnej od wszelkiego skalania przez zło stanowiło obrazę i źródło niepokoju dla księcia piekieł, toteż nie zaniedbał żadnych środków, by usidlić Jezusa. Żadne dziecko ludzkie nie będzie nigdy powołane do spędzenia świętobliwego życia w warunkach takiej walki z pokusą, jak miało to miejsce ze Zbawicielem. ZJ 43.4

Rodzice Jezusa byli biedni i zależni od swej codziennej pracy. Toteż zżył się On z biedą, wyrzeczeniem i niedostatkiem. Pracowite życie stanowiło jednocześnie Jego obronę, gdyż nie było w nim czasu na uleganie pokusom. Godziny nie wypełnione pracą otwierały drogę ku niemoralności. Lecz Jezus całkowicie zamknął dla niej drzwi. Nic nie było w stanie skłonić Go do złego uczynku — ani zysk, ani przyjemność, ani pochlebstwo, ani krytyka. Był obdarzony mądrością, dzięki której rozpoznawał zło i miał siłę mu się przeciwstawić. ZJ 43.5

Chrystus był jedyną bezgrzeszną istotą, jaka kiedykolwiek przebywała na ziemi, chociaż przez blisko trzydzieści lat mieszkał wśród niemoralnych mieszkańców Nazaretu. Ten fakt zaprzecza tym wszystkim, którzy są zdania, że ich sposób życia uzależniony jest od miejsca zamieszkiwania, posiadanego majątku lub osiągniętego powodzenia. Pokusy, niedostatek, przeciwności losu — to tylko ćwiczenie potrzebne do rozwijania czystości i wytrwałości. ZJ 44.1

Jezus mieszkał w wiejskiej zagrodzie i z wiarą i ochotą uczestniczył w ciężarach utrzymania domu. Był przedtem Wodzem w niebie i aniołowie z radością spełniali Jego słowo; teraz zaś stał się chętnym sługą, kochającym i posłusznym synem. Nauczył się rzemiosła i własnymi rękami wykonywał roboty ciesielskie w warsztacie Józefa. W biednym ubraniu zwykłego robotnika przechodził ulicami małego miasteczka, udając się do swej skromnej pracy, a potem wracając do domu. Nie używał nigdy boskiej mocy, aby złagodzić ciężar wykonywanej pracy. ZJ 44.2

Ponieważ pracował i w dzieciństwie, i w młodości, rozwinęły się Jego ciało i umysł. Nie nadużywał swych sił fizycznych, lecz gospodarował nimi tak, by nie utracić zdrowia i móc wykonać każdą pracę jak najlepiej. Nawet w obchodzeniu się z narzędziami nie chciał dopuścić do żadnego zaniedbania. Był tak doskonałym pracownikiem, jak doskonały był Jego charakter. Na własnym przykładzie chciał pokazać, że do obowiązków człowieka należy pracowitość pozwalająca wykonywać zadania dokładnie i należycie oraz że tylko tak wykonywana praca przynosi zaszczyt. Praktyka, daje rękom zręczność i wdrażając młodych do dźwigania ciężarów życia, wyrabia siłę fizyczną i rozwija wszelkie umiejętności. Każdy musi znaleźć jakąś pracę pożyteczną dla siebie i pomocną dla bliźnich. Bóg uznał pracę za błogosławieństwo, lecz tylko pilnemu pracownikowi dane jest odnaleźć prawdziwą chwałę i radość życia. Pełna miłości aprobata Boga towarzyszy tym dzieciom i tej młodzieży, która przyjmuje udział w obowiązkach domowych, dzieląc ciężary ojca i matki. Takie dzieci, opuszczając dom rodzinny, staną się pożytecznymi członkami społeczeństwa. ZJ 44.3

Podczas swego życia na ziemi Jezus był uczciwym i wytrwałym pracownikiem. Oczekiwał wiele i dlatego na wiele się poważył. Po przystąpieniu do dzieła nawrócenia Chrystus powiedział: “Musimy wykonywać dzieła tego, który mnie posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać”. Jana 9,4. Nie unikał obowiązków i odpowiedzialności, jak to czyni wielu z tych, którzy uważają się za Jego naśladowców. Dlatego właśnie, że usiłują ominąć to doświadczenie, są tak słabi i tak nieskuteczni. Mogą nawet posiadać wartościowe i miłe cechy charakteru, lecz gdy stają wobec trudności lub konieczności zwalczania przeszkód, są apatyczni i prawie bezużyteczni. Optymizm i energia, solidność i siła charakteru, które przejawiał Chrystus, powinny się rozwijać również i w nas, gdy poddamy się takiej samej dyscyplinie. A łaska, którą On otrzymał, jest dostępna również dla nas. ZJ 44.4

Przez cały okres życia wśród ludzi Zbawiciel dzielił los biednych. Z własnego doświadczenia znał kłopoty i trud, toteż mógł pocieszać i dodawać otuchy prostym robotnikom. Ci, którzy mają prawdziwe pojęcie o nauce, wynikającej z życia Chrystusa, nigdy nie będą uważali, że należy czynić różnicę między klasami społecznymi i że bogatemu należy się większy szacunek niż człowiekowi wartościowemu, lecz biednemu. ZJ 45.1

Jezus wkładał w swą pracę dużo dobrych chęci i taktu. Potrzeba wiele cierpliwości i uduchowienia, aby wprowadzić biblijne zasady pod nasze dachy i w miejsca naszej pracy, aby nieść ciężar świeckich spraw i jednocześnie mieć oczy zwrócone ku chwale Bożej. W tym właśnie okazywał pomoc Chrystus, który nigdy nie był w takim stopniu pochłonięty sprawami świeckimi, aby nie mieć czasu na rozmyślanie o sprawach nieba. Często dawał wyraz radości swego serca śpiewając psalmy lub pobożne pieśni. Często mieszkańcy Nazaretu słyszeli Jego głos rozbrzmiewający modlitwą i dziękczynieniem. Przez śpiew utrzymywał łączność z niebem. Podczas gdy Jego towarzysze narzekali na zmęczenie pracą, On dodawał im otuchy słodką pieśnią z własnych ust. Zdawało się, że śpiewana przez Niego pochwalna pieśń wyganiała złe duchy i — jak kadzidło — napełniała miejsce wonnością. Umysły Jego słuchaczy wyzwalały się ze spraw ziemskiego padołu, zwracając się ku niebieskiemu domowi. ZJ 45.2

Jezus był źródłem uzdrawiającego miłosierdzia dla świata i wszystkie lata tego odosobnienia w Nazarecie płynęły w atmosferze sympatii i życzliwości. Starcy, ludzie strapieni, grzesznicy, dzieci podczas swych niewinnych zabaw, małe zwierzątka leśne i cierpliwe zwierzęta pociągowe — wszyscy byli szczęśliwi w Jego obecności. Ten, którego wszechmocne słowo podtrzymywało świat, przystawał, aby opatrzyć rannego ptaka. Nie było niczego, co niegodne byłoby Jego uwagi, niczego, co mógłby zlekceważyć w swej służbie. ZJ 45.3

W miarę rozwoju umysłowego i fizycznego Jezusa wzrastała też wobec Niego łaska Boga i przychylność ludzi. Zjednywał wszystkie serca, gdyż sam potrafił być serdeczny wobec wszystkich. Atmosfera nadziei i odwagi, która Go otaczała, była błogosławieństwem dla każdego domu. Często w synagodze w dniu sobotnim wzywano Go do czytania nauk proroków, a serca słuchaczy drżały z radości, gdy nowe światło promieniowało ze znanych słów świętych pism. ZJ 45.4

Jezus jednak unikał wszelkiego rozgłosu i podczas wszystkich lat swego pobytu w Nazarecie nie ujawniał swej cudotwórczej mocy. Nie dążył do wysokiego stanowiska i nie przybierał żadnych tytułów. Jego ciche i proste życie, a nawet milczenie, jakie zachowuje Pismo Święte o latach Jego dzieciństwa, stanowią ważną naukę. Im spokojniejsze i prostsze jest życie dziecka, tym jest ono bardziej wolne od sztucznych podniet i bliższe przyrody, a to wywiera dobroczynny wpływ na rozwój duchowej i fizycznej sprawności. ZJ 45.5

Jezus jest dla nas przykładem. Jest wielu takich, którzy z zainteresowaniem rozwodzą się nad czasem Jego publicznej działalności, a nie zwracają uwagi na naukę dawaną przez Niego we wcześniejszych latach. A Jego życie domowe stanowi wzór dla wszystkich dzieci i młodzieży. Zbawiciel zstąpił w ubóstwo, aby pouczyć nas, jak blisko być możemy Boga w naszej niedoli. W zwykłych sprawach życiowych chciał zadowalać, czcić i chwalić swego Ojca. Dzieło swoje spełniał najpierw przy wykonywaniu prac ciesielskich, aby zarobić na codzienny chleb. Przy ciesielskim stole pełnił taką samą służbę Bożą jak wtedy, gdy czynił cuda. I każdy młody, który naśladuje ufność i posłuszeństwo, jakie Chrystus okazywał w swym ziemskim domu, powinien pamiętać o słowach wypowiedzianych o Nim przez Ojca za pośrednictwem Ducha Świętego: “Oto sługa mój, którego popieram, mój wybrany, którego ukochała moja dusza”. Izajasza 42,1. ZJ 45.6